Moi mili odwiedzacze :)

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szal. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szal. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 31 grudnia 2019

Szal

  Zapomniałam o nim, leży już jakiś czas i czeka na zblokowanie.
 W odcieniach szarości układających się pasami plus trochę różu ( jakkolwiek to na tym zdjęciu wygląda, w rzeczywistości jest różem ;P)
Wzorek prosty jak lubię, żeby się łatwo zerkało w tv i nie trzeba było koncentrować na pilnowaniu tego, co się dziubie. Z Nako Angora Luks Color. Po zblokowaniu powinien nabrać lekkości i wyeksponować prążkowany wzorek, który wygląda mniej więcej tak, lekko rozciągnięty -

    Przyznam, że jeszcze wczoraj zerknęłam na historię/archiwum swojego bloga, bo dzisiaj mija 9 lat od jego założenia. I zobaczyłam czarno na białym, jak bardzo zaniedbuję w ostatnich latach to miejsce, które początkowo dostarczało tyle radości, dało okazję poznać wiele wspaniałych osób. FB jednak wygrywa ze swoim "tu, teraz, natychmiast", jak zauważyłam - nie tylko u mnie.

   Dam już spokój tym nostalgiom :)
Wszystkim życzę samych wspaniałości w 2020 roku.
 Do zobaczenia "za rok" czyli już niedługo :)

wtorek, 19 marca 2019

Nie wiem, jaki dać tytuł :/

   Jakoś przezimowałam i wraz z prawie wiosną, postanowiłam kolejny raz spróbować otrząsnąć się z jakiegoś przedziwnego stanu zawieszenia życiowego. Parę dobrych lat temu udało mi się mniej więcej o tej porze rzucić palenie, to może teraz jakoś potrząsnę sama sobą i powrócę do większej aktywności w większości dziedzin życia, bo to już jest dramat dramatyczny ze mną :/ Nie ciągnę tego wątku dalej, bo po co się samej pogrążać :(
   Za to mam do pokazania szal już jakiś czas temu zrobiony. Zdjęcie w pośpiechu i w nocy robione więc mocno kiepskie,  ale mniej więcej widać o co chodzi.
   Nie wiem dlaczego wyszedł taki pomarańczowy, bo to ładne ekri z lekko różowawym odcieniem było. Poszedł do właścicielki z dwoma innymi - białym i czarnym, których nie zdążyłam pstryknąć.

   W ostatnią niedzielę wydziubałam dla mojego wnuczunia popielaty kocyk z miękutkiej i milusiej jak aksamit Dolphin baby

    A teraz coś zupełnie innego :)
    Razem z podopiecznymi z WTZ jesteśmy już jedną nogą w wielkanocnym nastroju i radośnie tworzymy takie stroiki :)
Tym kolorowym akcentem kończę, bo niedługo będzie raczej ciemny post - zostało mi ze 3-5 rządków do ukończenia czarnej chusty, którą zamierzam bardzo szybko tutaj tym razem pokazać wcześniej niż na FB (znów przede mną wyzwanie fotograficzne... nie dość że chusta, to jeszcze czarna ...)

niedziela, 8 kwietnia 2018

Szal w kolorze jakimś takim fiołkowatym

   Pierwsze oczka tego szala zarzuciłam 4 września. Pamiętam dokładnie, bo powstały w pociągu w drodze do Władysławowa. Tam zrobiłam jego zdecydowaną większość, jednak gdy wróciłam, jakoś długasiernie męczyłam do końca. Jak już wymęczyłam, to się przeleżał, dopiero dzisiaj doprowadziłam go do porządku i obfociłam - tradycyjnie mocno nieumiejętnie, ale cóż, fotografa ze mnie już nie będzie. Na tych marnych zdjęciach, które psują niestety jego walory, wygląda tak :
  Przy okazji włączyła mi się teraz nostalgia za morzem. Bardzo chciałabym chociaż na kilka dni, najchętniej nie w sezonie, kiedy ludzi jest znacznie mniej. Upałów nie trawię, pływać nie umiem, więc byle za bardzo nie padało i mogę godzinami brzegiem spacerować. Ech.... się człowiek rozmarzył na koniec wpisu ... Tak było pięknie we wrześniu 2017.

poniedziałek, 27 listopada 2017

Zielony szal

Zielony szal już dawno skończony, a ja dopiero wrzucam...  :/
Nic nie mam na swoje usprawiedliwienie, kupę lenia a resztę dziada ze mnie, jak mawia przysłowie starożytnych górali. Bo co z tego, że ciągle brakuje mi czasu. Wrzucić zdjęcie i naskrobać tych kilka zdań można przecież przy przegryzaniu śniadania. Przepraszam, postaram się poprawić, chociaż nie wiem jak to będzie. Ostatnio nic nie dziergam, bakłażanowy szal na ukończeniu od września leży odłożony. Jeszcze jakiś czas musi tak być :(
  Zauważyłam, że podobnie jak niektórzy, odczuwam końcoworoczne zmęczenie. Czekam na magiczne, nieokreślone nowe wraz z 2018.

środa, 16 sierpnia 2017

Mój sweterek

   Po wielokrotnych zmianach koncepcji, kilku restartach, skończyłam już jakiś czas temu ten sweterek - wreszcie coś dla siebie :)
Odleżał chwilę, w końcu dzisiaj dojrzałam, żeby dosłownie kilka kosmetycznych wykończeń dokonać. Najwyższy czas - liczę, że to ostatnie ciepłe dni i w końcu przyjdzie moja ukochana jesień. Nie trawię upałów, nawet nad morze wybieram się dopiero początkiem września.
  Sweterek ma kolor wiśniowy, co zdjęcie robione przez przez profana fotografii
 ( czyli mnie) zupełnie nie nie oddaje. Próby manipulacji przy zdjęciu niewiele dają, po prostu mi to nie wychodzi i już, taki urok osobisty moich umiejętności :)
W każdym razie to Super Inci Narin, Nako, kolor nr 999
Sweter leciutki, chociaż długości za tyłek a i w rozmiarze moim dość dorodnym, że tak się bez szczegółów wyrażę ;), kto mnie zna, ten wie ;) - ok 30dkg 

Pochwalę się też, że skończyłam przepiękny zielony szal. Jeszcze nie miałam warunków, żeby go zblokować, ale SKOŃCZYŁAM :)
Jak będzie zblokowany to może jakoś uda mi się tą cieniznę dziurawą obfotografować chociaż ćwierć przyzwoicie, żeby mieć powód do utworzenia kolejnego posta. 
Jeszcze dzisiaj zacznę kolejny szal w kolorze bakłażanowym, chociaż czasu
 nie mam za bardzo. Pewnie najwięcej go przybędzie, dopiero w czasie pendolinienia się nad morze, czego już z utęsknieniem wyczekuję :)
Zupełnie zapomniałam, że mam PRAWIE ŻE skończony jeszcze jeden sweter, czarny. Trzeba mu rękaw jeden doszyć, bo jeden JUŻ doszyłam :D
Jest to taki sobie normalny, gładki zwyklak, korci mnie żeby go ...wyhaftować, tzn. spróbować, bo nigdy nie robiłam  haftów na dzianinie. Jeszcze pomyślę, zobaczy się po doszyciu rekawa, czyli kiedyś tam :)

wtorek, 1 sierpnia 2017

Post dzianinowo-doniczkowy

Jakaś beznadziejna się zrobiłam. Dwa swetry leżą, które wymagają właściwie kosmetycznego wykończenia, więc zamiast cieszyć się ukończoną pracą, obficić, pokazać, to ja co ? Dłubię szal, o taki -
Zamierzam go do końca sierpnia skończyć, żeby początkiem września w drodze nad morze dłubać inny, ciemnobakłażanowy.
Swetry pokażę dopiero, jak je wykończę.
Za to teraz coś co mi ostatnio oko cieszy - przypadkowo wyhodowana z pestki jabłonka - miałam w jabłku podgryzaną przy kompie taką już skiełkowaną, więc wcisnęłam obok kwiatka. Wyrosła dość szybko, więc jej dałam gościnę w dużej filiżance i patrzę jak rośnie. Zamierzam jej przyciąć czubek z nadzieją, że wypuści boczne gałązki. A jak już wypuści, to może w ogóle zajmę się w takiej sytuacji sadownictwem, hahaha.
To nie mój pierwszy nasionkowo-hodowlany sukces - 
z nasiona wyrosła mi taka oto wisteria -
i adenium, zwana różą pustyni, lub też baobabem, chociaż to nie jest ten prawdziwy baobab -
Liczę, że wszystkie kiedyś zakwitną, czym nie omieszkam się natychmiast pochwalić :)
I to by było na dzisiaj tyle. Może jeszcze niech ktoś skręci to słońce, nie trawię upałów do tego stopnia, że rozważyłabym nawet zamążpójście za jakiego poganiacza reniferów na dalekiej północy.

wtorek, 18 kwietnia 2017

Czarny szal

  Przeraża mnie, że czas tak szybko pędzi. Wydawało mi się, że NA PRAWDĘ nie AŻ tak dawno wpisywałam coś tutaj, a wychodzi na to, że to było w tamtym roku :/
Na wszystko brakuje mi czasu . Jednocześnie mam wrażenie, że nic nie robię a tu srrruuu i 2 miesiące mijają :/ Być może rozmieniam się na drobne, a może to już będzie przedproże starości :/ Za kilkanaście dni strzeli mi prosto w twarz pół wieku życia  :/
  Dobra, lepiej na tym się nie koncentrować, bo nie ma na czym - byle zdrowie było i chciało się cokolwiek człowiekowi w życiu.
 Z dzierganych doniesień - udało mi się w tym moim dziwnym stanie leniwego niedoczasu zrobić czarny ażurowy szal, ale przyzwoitego zdjęcia jakoś nie bardzo, więc na razie takie o -
Z doniesień powielkanocnych - oprócz 1kg + zostało takie jajco własnoręcznie zrobione 
Z doniesień parapetowych - mocno marny zamiokulkas który miałam już zutylizować, ku mojemu zdumieniu "wziął i zakwitł" takim kwiatkiem kutaskowatym śmiesznym - 
No, to byłoby na tą chwilę tyle. Idę popodziwiać piękną zimę tej wiosny - właśnie sypie mokrym śniegiem :)

P.S.  20.04.2017, godz. 7.52
 Po kilku próbach muszę potwierdzić co już kiedyś mówiłam - umiejętności fotograficznych życie  mi nie dało. Lepszego zdjęcia chyba już nie zrobię, a to poniżej załączone jest pośród wszystkich marnych i tak najlepsze, więc dołożyłam.





wtorek, 20 października 2015

Szal

  No i "już" jest szal o którym wspomniałam w poprzednim wpisie. Robił się rekordowo długo ale nie będę się powtarzać na ten temat.
  Wykonany z ok. 20 dkg przyjemnej i miękkiej mieszanki z dużym udziałem wełny. Niestety banderolki albo gdzieś się zapodziały, albo niechcący wyrzuciłam i nie powiem dokładnie z czego to. Pamiętam jedynie, że produkcji niemieckiej i że 75% wełny. Kolor - bardzo ładny, stłumiony niebieski dżins.

wtorek, 13 października 2015

Kolorem w szyję

   Tak to jest obiecać poprawę w zajmowaniu się blogiem i zamilknąć na 2 miesiące :/ Niem mam nic na swoje usprawiedliwienie, poza upałami w lecie, i  malutkim wnuczusiem w domu, który absorbuje czas i daje mnóstwo radości. No i chyba to już tradycja, że w okresie letnim jakoś tak mniej chce mi się dziubać na drutach. Liczę, że jesienno-zimowe  długie wieczory sprawią, że będę miała coś więcej do pokazania.
  Na dobry początek cieplutko-milutki opatulacz kominowy na szyję. Taki miks kolorystyczny chyba dobrze ożywi czarne i inne ciemne kurtki i płaszcze mojej młodszej, własnoręcznie urodzonej córki.

  Wczoraj dokończyłam wreszcie dawno temu zaczęty szal w kolorze niebieskiego dżinsu, który za kilka dni pokażę (bo pewnie tyle potrwa, nim się w sobie zbiorę i zblokuję). Przerobiłam też "oczka węgielne" pod czarny sweter, ale na razie nie ma co pokazać. Z resztą - ile razy zaprezentuję coś w trakcie dziergania, to potem się nie składa i odwleka w czasie, więc nie będę zapeszać.

piątek, 30 stycznia 2015

Znowu szal

  Wykorzystałam prawie cały motek Angora Gold Batik
Nie wysilałam się na jakiś skomplikowany wzór, bo i tak prawie cały efekt należy do świetnego zestawienia kolorów przez producenta. Wyszło tak :
   A teraz wracam do motków otrzymanych do testowania. Zarzuciłam jasnopopielaty Red Heart Bella i zamierzam udziubać szaliczek dla mamy. Myślę, że pójdzie szybko i wkrótce zaprezentuję.


poniedziałek, 15 grudnia 2014

Dwa szale

   Wreszcie się spięłam i dokończyłam rozgrzebane dwa szale.
  Zielone listki z cienkiej angorki :
i 100% klasyki, czyli szary "ryżowiec" z czarnymi frędzlami, z niezbyt grubej mieszani wełny z akrylem :
  Znaczącego kopa do ich dokończenia dała mi spora reklamówa motków przekazanych do testowania (o czym pisałam post niżej) do których już się dobrałam, a zaczęłam od motka, który jako pierwsze wpadł mi w oko. Przerabiam go na komin-owijak :
ale o tym będzie już następnym razem.




poniedziałek, 3 listopada 2014

Szal

  Miałam napisać jako tytuł "radosnym kolorem w listopadową szarość", ale przyznać trzeba, że natura rozpieszcza piękną pogodą, przyzwoitymi temperaturami, więc na obecną chwilę byłoby to troszkę kłamliwe.
  Wracając do koloru szala : energetyczny żółto-pomarańczowy, zmącony kroplą kasztanu - tak bym go nazwała. Zakochałam się w nim od progu pasmanterii i nim doszłam do lady, portfel miałam już w dłoni. Dziergające kobiety znają ten stan ;)
  NAKO Moher Special, wystarczył jeden motek. Wzór dość znany, można go odszukać na popularnej stronie ABC robótek na drutach.
Szal też już pewnie spora część widziała na Facebooku, no ale nie wszyscy na pewno mają tam konto. W każdym razie zapraszam i tam.

czwartek, 25 września 2014

Fioletowy szal

Z 1 motka Angory RAM.  Wzór - jedna z odmian dość popularnych, dostępnych w necie "liści".

poniedziałek, 15 września 2014

Nowe udziergi

   Ostatnio "zeszło" z drutów : mały sweterek na ok.2 latka, szal i czapka.
Sweterek na razie jest  bez guziczków, będzie więc pretekst no naskrobania kolejnego posta, żeby pokazać :)
   Szal powstał z 1 motka Moher Special Ebruli i wygląda tak :






Czapkę zrobiłam z tego, co zostało od kiedyś tam wydzierganego swetra -
    Za chwilę zacznę kolejny szal, z cienkiej czarnej wełenki.
   Pogoda cieszy, i NAWET taki leń jak ja stara się każdego dnia wypuszczać na spacery, (wzięłam sobie do serca wskazania rehabilitacyjne), ciągle jednak zapominam zabrać ze sobą aparat, żeby pokazać "moje okoliczności spacerowe".
   Na koniec powiem, że kolejny raz  mam dowód na to, że kradzione rośnie najlepiej. Zwinięte szczepki hoi wyrosły w całkiem dorodny okaz, który znowu kwitnie. Zawsze jak zakwita mam rozdarte serce pomiędzy tym co oko cieszy a nos znieść nie może. Ostatnio obywałam grona kwiatowe, bo słodka intensywność zapachu, zwłaszcza wieczorem,  była nie do wytrzymania. Teraz jest na tyle ciepło, że okno cały czas otwarte, więc może jakoś dam radę.


niedziela, 17 sierpnia 2014

Szal i czapka

   Jedno i drugie zaczęłam dość dawno. I jednemu i drugiemu do zakończenia brakowało dosłownie kilka rzędów. Wczoraj wieczorem wreszcie się zmobilizowałam. Wcale wiele czasu nie potrzebowałam i oto mogę pokazać :
 1) Szal z Cashmiry Alize w kolorze takiego bakłażanowego fioletu.
     Wzór prosty dość, znaleziony w sieci. W trakcie dziergania zorientowałam się, że w wyniku konsekwentnie popełnianego błędu, wzór nieznacznie odbiegł od pierwowzoru i jednocześnie przyczynił się do tego, że krótsze brzegi mają naturalnie powstały skos 45stopni. Nie prułam, bo niezamierzony efekt tego błędu spodobał mi się i w szalu akurat wygląda dobrze.
    Szal jest na tyle duży, że postanowiłam go nie blokować - taki jest grubszy i mięsisty. Co nie znaczy, że nie można tego zrobić chociażby dla wyeksponowania wzoru.




2) Czapkę zaczęłam daaaawno temu, żeby wykorzystać miłe i miękkie resztki grubej, jakiejś tam do czegoś tam kiedyś użytej mieszanki granatowej i ciemnozielonej. Wyszła taka :


   Na druty zarzuciłam grafitową, właściwie antracytową Lanagold - ma być tunika bezrękawnik. Zaczęłam "na okrągło", ale w mniej popularny sposób - od dołu. Moja wyobraźnia nie ogarnia, kiedy dane mi będzie skończyć, bo kręgosłup dokucza (więc nic na siłę, tylko dla przyjemności), niemniej na drutach MUSI coś być, no więc "oczka węgielne" pod tunikę są :)

niedziela, 22 czerwca 2014

Koralowy szal

   Wreeeeeszcie skończyłam ten szal - jeden z dwóch zaczętych. Mimo, że nitka cienka (YarnArt cotton soft), dziergało się to całkiem sprawnie. Tyle tylko, że inne sprawy odciągały mnie od dziergania a na dodatek powodowały, że jakoś tak na chwilkę, w dostępnym wolnym czasie jakoś mi się nie chciało.
    No ale jest, więc się chwalę, chociaż pewnie niektóre osoby widziały już wczoraj na Facebooku.


poniedziałek, 9 czerwca 2014

Nic mi się nie chce

   Wszystko idzie jakoś ... no chyba właśnie nie idzie. Aż jestem sama na siebie zła, bo ogarnął mnie taki słabuś, że wszystko robię z największym wysiłkiem. Problemem jest nawet nastawienie pralki, no bo jak się skończy, to i rozwiesić trzeba :/
   Pogoda prawie afrykańska totalnie mi nie służy - słońce uczula, za wysoka temperatura otoczenia potęguje uczucie słabusia. Najlepiej wychodzi mi leżenie odłogiem.
   Nawet nałogowe machanie drutami okazuje się być nienałogowe - zaczęte dwa szale nie chcą się jakoś skończyć. Machnę po parę rządków i odkładam :/
   Chętnie przyjmę dobre rady jak samej sobie nakopać do tyłka, żeby podkręcić jakoś życiowe obroty i stanąć twarzą w twarz z nie specjalnie lubianym  przeze mnie latem.

niedziela, 16 lutego 2014

Żółtawy szal

   Szal powstał z wełenki moherkowatej w ciekawym odcieniu żółtego - jakby z minimalną domieszką musztardy, czyli stonowana żółć, nie z gatunku tych krzykliwych. Brzegi wykończone szydełkiem.