- tym razem dla córci. Przed momentem przeciągnęłam ostatnią nitkę, od razu zrobiłam zdjęcie i wrzucam, bo w przeciwnym razie przeciągnęłoby się to zapewne, albo zapomniałabym.
Himalaya everyday, kolor nieokreślony: brązowawo-zielonkawy. Lubię tą włóczkę, chociaż pewnie niektórzy rozedmą nozdrza, że to akryl... Dobrze się pierze, nie kudłaci, jest mięciutka i wbrew obiegowym opiniom o akrylach - przyjemna dla ciała i nie jest w niej gorąco.Moi mili odwiedzacze :)
niedziela, 10 grudnia 2023
wtorek, 9 maja 2023
Odkurzanie bloga granatowym zwyklakiem
Mam wyrzuty z powodu zaniedbania bloga. Pamiętam ile radości dawał początkowo, a teraz.... Najpierw tygodniami zapominałam zaglądnąć, teraz to już miesiącami :/ FB przejął czas bloga, codzienność jakoś za dużo... codzienności zabiera. Zastanawiałam się nawet, czy nie zlikwidować tego miejsca, ale jakoś nie potrafię. Tak więc popchnę ten wózek dalej, zapewne będzie to zrywami, jak dzisiaj.
A dzisiaj - zwyczajny zwyklak granatowy. Nawet nie ma się co rozpisywać. O taki -
niedziela, 5 czerwca 2022
Ryżem dziany
Taki sweter-tunikę jakiś czas temu sobie zrobiłam. Nie miałam okazji jeszcze założyć, bo gdy pogoda była sprzyjająca, to ... zapomniałam, że go zrobiłam. Teraz, gdy go "odkryłam", to z kolei za ciepło. Odświeżyłam więc, zrobiłam zdjęcie i odkładam do jesieni.
Sweter należy do gatunku zwyklaków, prosta, intuicyjna robota ryżem. Na dole ma na wysokości uda mały rozporek. Poza tym robiony na okrągło od dołu. Pod pachą po wyprofilowaniu (też na tzw. oko") lekkiego rozszerzenia, rozdzielony i dalej już każda część oddzielnie. Ot i takie coś powstało z cieniutkiej mieszanki z jakiś tam udziałem wełny, więc robiłam podwójną nitką, żeby było grubsze, szybciej przybywało i nie zadziubdziać się tym ryżykiem do utraty chęci dziergania ;)
Moja balkonowa uprawa ma się całkiem dobrze. Poziomki kwitły i kwitną dalej, jest mnóstwo zielonych jeszcze owocków. Pomidorki koktajlowe nabrały siły, wzmocniły się i wypatruję pierwszych kwiatów, które mam nadzieję niebawem się pojawią. No i wzeszła pietruszka naciowa :) Takie małe coś a daje dużo radości :)czwartek, 12 maja 2022
Klient nasz pan
Sweterek krótki, z umiarkowanie szerokim rękawem do łokcia. Ściągacze nienachalne a zaznaczone, całość podwójnym ryżem. Grubawy - z podwójnej nitki himalaya everyday w kolorze brązowo-szarym. Dziergany zgodnie ze wskazówkami osoby zamawiającej i wiem, że jest zadowolona, więc ja również zadowolona :)
środa, 16 sierpnia 2017
Mój sweterek
Odleżał chwilę, w końcu dzisiaj dojrzałam, żeby dosłownie kilka kosmetycznych wykończeń dokonać. Najwyższy czas - liczę, że to ostatnie ciepłe dni i w końcu przyjdzie moja ukochana jesień. Nie trawię upałów, nawet nad morze wybieram się dopiero początkiem września.
Sweterek ma kolor wiśniowy, co zdjęcie robione przez przez profana fotografii
( czyli mnie) zupełnie nie nie oddaje. Próby manipulacji przy zdjęciu niewiele dają, po prostu mi to nie wychodzi i już, taki urok osobisty moich umiejętności :)
W każdym razie to Super Inci Narin, Nako, kolor nr 999
niedziela, 27 grudnia 2015
Jeden sweter i dwa podszyjniki
Zwyklak nr 2 - komin z wełenki lekko cieniowanej. Zawijany na dwa, ażurkowaty, lekki i cienki - w sam raz na teraz, kiedy niby zimno, a plusowe temperatury termometr pokazuje. Zamierzam nim uszczęśliwić pewną osobę, która lubi takie malinowato-różowawe czerwienie.
wtorek, 7 lipca 2015
Dekolt rządzi :)
Po otrzymaniu motków nie ukrywam, że na mojej twarzy pojawił się grymas taki :/ bo miałam Angorę Alize Special w kolorze ekri połączyć w melanż z beżowym Cashmere Gold. Te dwie totalnie różniące się i wizualnie i dotykowo włóczki dały zaskakująco dobre i ładne połączenie, tworząc melanż coś jakby tofi. A efekt końcowy prezentuje się tak :
Na koniec nie odpuszczę możliwością pochwalenia się, że od 1 lipca zostałam świeżo upieczoną babcią. Jestem niesamowicie tym faktem podekscytowana i oczywiście nie muszę dodawać, że mój wnusio jest najpiękniejszym, najsłodszym i najbardziej kochanym facetem na świecie :) Jeśli dostanę zgodę rodziców na pokazanie zdjęcia, to z przyjemnością się pochwalę i dam dowód na to, że mówię prawdę :)
czwartek, 2 kwietnia 2015
Czarna tunika i zaległości
Nadrabiając zaległości, zacznę od końca, czyli tego, co zrobiłam ostatnio, czyli tej czarnej tuniczki dla córki, która powstała ...ze swetra który jakoś "się nie przyjął" a że szkoda materiału (Himalaya everyday), to sprułam(nienawidzę tego i rzadko praktykuję) i przerobiłam właśnie tak.
Tuniczka jest gładka, przedzielona tylko ozdobnym ażurem przez całość na przodzie. Takie same ażurowe wstawki są dole rękawów, co może nie jest za bardzo widoczne na zdjęciu.
piątek, 23 stycznia 2015
Sweter
I wybaczyć proszę, że nic więcej nie piszę. Coś mi weny słowotwórczej brak.
czwartek, 2 października 2014
Jesiennie
Zrobiony grubej miękkiej włóczki - dostałam ją w prezencie bez banderolki, więc nie wiem jakui skład, w każdym razie - na dotyk bardzo przyjemnej i dobrej gatunkowo.
W między czasie machnęłam bardzo szybko (bo i robota nieskomplikowana) dla pierworodnej taki bezrękawnik z ciemnozielonej Alize Lanagold -
Dzisiaj pierwszy raz w tym roku wszystkimi zmysłami dotarło do mnie, że nadeszła moja ukochana jesień. Potwierdzają to nawet skąpe jak na blokowisko widoki z okna :
poniedziałek, 7 kwietnia 2014
Brązowy zwyklak
piątek, 7 marca 2014
sweter/tunika
Wracając do tego, co na zdjęciu - czarna himalaya everyday, rozmiar ok. 38 zużyłam jakieś 35 dkg.
Potrzebuję porady - chodzi mi po głowie wydzierganie letniej sukienki z lnu, takiej lekko-zwiewnej. Wiem, ze zwiewności i miękkości nabierze po paru praniach, bo zwykle lniana nitka jest sztywnanwa. Nigdy niczego dotąd z lnu nie robiłam - ktoś może mi podpowiedzieć, ile mniej więcej potrzeba na taki projekt w kolano, bez rękawów w rozmiarze ok.38? Czy np. nadaje się na to taki len dostępny na Allegro w szpulach? Czy to nie jest za cienkie? Będę bardzo wdzięczna za podpowiedź.
poniedziałek, 24 lutego 2014
Dzisiaj na fioletowo
Tunika jest gładko dziergana, sam dół i brzegi rękawów - ryżem. Pod biustem i na rękawach wstawki jaśniejszego fioletu. Dekolt minimalistyczny, zdyscyplinowany szydełkiem - idealny do wszelakich szaliczków, zamotek, korali czy wisiorów, jeśli ktoś lubi takie dodatki.
Z pozostałości zrobiłam jeszcze chustę - raczej mniejszą rozmiarowo. Oprócz chusty może pełnić funkcję etoli, zamotki czy szalika. Zrobiona ryżem na grubych drutach, jaśniejsze wykończenie - szydełkiem.
Na wszystko miałam do dyspozycji 4 motki HiMALAYA ULTRA KASMIR (3 ciemniejsze, jeden jaśniejszy fiolet) - włóczka ta w moim prywatnym rankingu stoi bardzo wysoko - jest mięciutka, miła w dotyku, jednocześnie sprężysta i mocna, wyroby prezentują się elegancko i szlachetnie.
Z ciemniejszych motków zostało dosłownie kilka metrów, jaśniejszego - ok 3dkg tak na oko
niedziela, 1 grudnia 2013
Popielato i poziomkowo
Odświeżę i zobaczymy, która się skusi.
A w andrzejki, spoglądając w balkonowe doniczki, dojrzałam, że coś się czerwieni w skrzynce z poziomkami. Wychodzę, spoglądam, a tu taki okaz :
Smaczna na dodatek :) Mogłam poczekać z zerwaniem 1 dzień, chwaliłabym się, że zrywałam w grudniu poziomki :) Na pewno ostatnia w tym roku, przeglądnęłam skrzynkę dokładnie i te już raczej nie będą miały szansy na dojrzałość
środa, 23 października 2013
Kremowy sweter/tunika
niedziela, 15 września 2013
Co nowego -
Jeszcze potwierdzenie, że kradzione rośnie najlepiej : zwinięte ze 2 lata i 100km temu kilka listków hoi wygląda teraz tak i właśnie wypuściło pierwszy koszyczek kwiatowy :)
piątek, 10 maja 2013
Urodzinowy wpis z różnościami
Zaczęłam od wyprawy do kuchni po kawę i tu odebrałam pierwsze życzenia zostawione przed wyjściem do pracy przez pierworodną :
Później z Krakowa zadzwoniło "wydanie drugie poprawione" z dobrym słowem dla mamusi, następnie przybył tato, oddelegowany przez mamę z życzeniami. A jak odpaliłam facebooka, to zostałam zasypana ogromem życzeń i aż się boję, że mi się konto zawiesi do wieczora :D
Za wszystkie te i pewnie kolejne - serdecznie dziękuję, nie zapomnę wychylić wieczorem jakiś podziękowalny toast ;)
Poranek był pod znakiem wyprawy na pocztę i zieleniak.
Odebrałam przesyłkę z Biferno - wygrany na FB motek Edery (ucieszył mnie bardzo - mam kilka wstępnych pomysłów co z niem zrobić, ale jeszcze przemyślę) i dokupiony moteczek bambusa, który chcę wykorzystać do bliższego zapoznania się z tą włóczką i jej właściwościami, bo jakoś tak wyszło, że nie miałam okazji do tej pory.
A na zieleniaku wzbogaciłam mój balkonowy "ogród" o 4 sadzonki pomidorków koktajlowych. Dołączyły do porzeczki czerwonej, która już 3 albo 4 rok rośnie mi w donicy i zeszłorocznych poziomek.
Robótkowo sprawa ma się tak :
a) zaliczyłam totalną porażkę z 1 w życiu próbą nafilcowania aplikacji na chustę. Zdecydowanie muszę się podszkolić, jak przyjdzie druga fala chęci, by coś takiego ze skutkiem pozytywnym zrobić. Przede wszystkim zaskoczył mnie fakt, że to takie praco-czasochłonne. Nafilcowałam 3 kwiatki, ale chyba za mało czesanki nałożyłam. Być może powinnam użyć cieńszych igieł - nakuwałam grubą i tak się przyłożyłam, że przy trzecim ...wykułam konkretną dziurę w dzianinie, przerywając oczka. I w tym momencie użyję cenzury, darując szczegółów słowno-myślowych. W każdym razie z wielkim rozczarowaniem dałam sobie spokój, przynajmniej na razie. A zdjęcie tej porażki wklejam, chociaż jest fatalnej jakości, bo być może ktoś, kto się na tym zna, udzieli mi jakichś wskazówek i wytknie błędy.
b) Zrobiłam sweterek rozpinany dla ośmioletniej córki koleżanki - 3 dzień czeka na doszycie guzików, do zdjęcia spięty agrafką i nie do końca na tym "dorosłym" manekinie prezentuje się jak produkt dziecięcy, ale zapewniam, że taki jest, postaram się w późniejszym terminie o zdjęcia na właścicielce.
c) Pod ręką leży resztka kremowego Nako moher special, w wolnej chwili dłubię z niej chustę-zwyklaczkę. Tym razem zaczęłam od dolnego "zęba", dodając po bokach po oczku dla porządanego kształtu, jadę w górę. Jej ostateczna wielkość będzie zależała od tego, na ile tej resztki wystarczy. Nie spieszę się z nią, bo to taka "sztuka dla sztuki", nawet nie na tą porę roku. Skończę, to będzie.
d) w następnej kolejności (albo nawet całkiem wnet, bo chusta spokojnie może poczekać) będzie bliższe zapoznanie z wyżej wspomnianym bambusem, o ile że ktoś nie zgłosi pilnej chęci czegoś konkretnego.
I to by było na tą chwilę na tyle. Coś pokręcę się po domu, robiąc wrażenie dobrej gospodyni samej przed sobą, żeby wieczorem pocelebrować to swoje święto :)
poniedziałek, 8 kwietnia 2013
Sweter/tunika
Słów parę o włóczce, z której robiłam pierwszy raz i jestem nią oczarowana - bardzo wydajna, mięciutka, milutka, idealnie ślizga się po drutach. W wielu ciekawych wersjach kolorystycznych jednolitych i cieniowanych - tu akurat piękny, jasny krem. A mówię o HIMALAYA EVERYDAY. I jeśli jak wyrazista reklama na banderolce gwarantuje, że jest anti-pilling i faktycznie nie będzie się mechacić, to podbija moje serce całkowicie. W każdym razie na 100% nie jedną rzecz z niej jeszcze zrobię.
Jeszcze przez tydzień zapraszam na candy, jeśli komuś podoba się popielata chusta.
http://magorzaciarnia.blogspot.com/2013/03/zapraszam-na-candy.html
wtorek, 12 marca 2013
sweter/tunika
Dół i przy rękawach wykończyłam szydełkiem żeby
a) się nie zwijało
b) przedłużyć odrobinkę, bo okazało się, że wypada, by było ok.2cm dłuższe.
No i w efekcie wygląda to tak :
niedziela, 10 marca 2013
Śliwkowy sweterek/tunika
a) braku czasu
b) nieprzekonania do fasonu, jaki chciała córka
c)nie najlepiej robiło mi się z tej włóczki
Fason w sumie dość prosty, tyle tylko, że dekolt wedle życzeń dość duży i przesunięty na bok, by odsłaniał jedno ramię. Dekolt zrobiony asymetrycznie, żeby nie ciągnął i nie skręcał swetra w jedną stronę, przy ściągnięciu. Nigdy tak nie robiłam i nie do końca byłam przekonana, czy to będzie dobrze. Robiłam oczywiście bez schematu na tzw. oko.
Okazało się, że jest całkiem ok, chociaż zdjęcia może nie do końca o tym przekonują. Kolejny raz wyszło, że nie mam w domu dobrego miejsca właściwie naświetlonego, by robić takie fotki no i moje umiejętności fotograficzne są po prostu nijakie.
Zużyłam ok.30dkg Merino Gold. (cienkawa wełenka z udziałem 40% akrylu) Mieszane uczucie mam co do tej włóczki. Nie odpowiada mi przede wszystkim jej skręt, który podczas dziergania momentami mi się rozłaził. Z kolei w gotowym już wyrobie jest całkiem przyjemna
Ostatni punkt wpisu - poniższe zdjęcia + info, że do skończenia kolejnej tuniki zostało mi ok. półtorej rękawa, więc wnet będzie kolejny post i zdjęcie :)







































