Moi mili odwiedzacze :)

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bezrękawnik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bezrękawnik. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 października 2014

Jesiennie

   Najpierw zaległy mały sweterek rozpinany na 2-3 latka o którym pisałam, ze czeka na doszycie guziczków. Doczekał się, więc mogę zaprezentować :
 Zrobiony grubej miękkiej włóczki - dostałam ją w prezencie bez banderolki, więc nie wiem jakui skład, w każdym razie - na dotyk bardzo przyjemnej i dobrej gatunkowo.
    W między czasie machnęłam bardzo szybko (bo i robota nieskomplikowana) dla pierworodnej taki bezrękawnik z ciemnozielonej Alize Lanagold -
  Dzisiaj pierwszy raz w tym roku wszystkimi zmysłami dotarło do mnie, że nadeszła moja ukochana jesień. Potwierdzają to nawet skąpe jak na blokowisko widoki z okna :


Pogoda sprzyja, będę więc w najbliższych dniach ile się da spacerować i chłonąć jesienne klimaty. Zawsze odkąd pamiętam miały i mają dla mnie wielką moc energetyzująco-doładowującą.
P.S.
Nie, nie mam pięknych widoków za oknem :D 
 Z jednej strony mam wielki parking i delikatesy, z drugiej - mur kolejnego bloku. Ale jak człowiek chce, to wyrwie skrawki z kontekstu i stworzy sobie na prywatny użytek swój własny klimat i przymknie oko na to, czego nie chce i nie musi widzieć :)



czwartek, 28 sierpnia 2014

Na koniec lata

   Tunika-bezrękawnik, na powitanie jesieni, żeby w plecy grzała. Bardzo prosta robota, leciutko podniesiona talia zaakcentowana warkoczykami.
   Alize lanagold, kolor antracyt. Zużyłam jakieś 17-18dkg na drutach 5,5,. Rozmiar będący obiektem wspomnieniowych westchnień z odległej przeszłości, czyli jakieś 38.
    Chyba się starzeję, bo ku własnemu zaskoczeniu odkryłam frajdę z wytwarzania przetworów na zimę :D Do tej pory niejako z corocznego obowiązku i tradycji kisiłam ogórki, marynowałam nieco papryki,
miałam kiedyś  tam epizod z jakimiś buraczkami i powidłami.
  W tym roku dołączył dżem z czarnej porzeczki i sok malinowy. Drugi rok z rzędu nastawiłam początkiem lipca orzechówkę a ostatnio ...
                                                          malinki + cukier + % = ....
   Tak się rozszalałam, że chyba coś jeszcze ze śliwek zmajstruję, bo wielki ich dostatek, może  jakieś leczo do słoików jeszcze. A, i kapustę zakiszę osobiście :) Taka jestem super gospodyni, prawie że sama siebie podziwiam :D
   Z gospodarskim pozdrowieniem dla stałych czytelników, anonimowych podglądaczy i zbłąkanych przypadkiem a czytających te słowa :)



wtorek, 20 maja 2014

Letni dziurawiec

   Powstało toto z jednego motka YarnArt cotton soft i nawet odrobinę jeszcze zostało :)
   Mimo, że dość cienkie, robiło się całkiem nieźle. Ponieważ miałam tego trzy motki, z drugiego zaczęłam właśnie szal. Gdy skończę, przypuszczam, że będę miała serdecznie dość  i koralowego koloru i tej włóczki, więc trzeci motek  pójdzie do zapasów :) No chyba, że ktoś  bardzo zapragnie, żebym z niego coś udziubała, to znając siebie - nie odmówię ;)

niedziela, 11 maja 2014

Warkoczowa tunika-bezrękawnik

   Wykorzystałam ok. 18 dkg Peterle Wolle Mohave w kolorze liliowym. No i jest taki bezrękawnik-tunika, rozmiar ok 44-48, więc na mojej Duśce nieco wisi.
   Pokazałam na facebooku, ale tutaj nie, jak zagospodarowałam resztki jeansowo-niebieskiej i czarnej cienkiej wełenki, więc nadrabiam i zamieszczam zdjęcie kolejnej czapki.
  Jestem wściekła, bo coś podgryza niedojrzałe kuleczki mojej czerwonej porzeczki na balkonie. Obejrzałam niby dokładnie, czy nie ma jakiegoś ślimaka czy gąsienicy (w ubiegłym roku była taka gruba, zielona, pasła się pod listkami schowana) ale niby nic nie widzę :/ Zna się ktoś na tym? może jakieś owady?


środa, 8 stycznia 2014

Tunika-bezrękawnik

   Kolejna tunika - bezrękawnik, rozmiar 38. Popielata, cieplutka, bo chyba przyjdzie zima jeszcze, więc się przyda na dogrzanie plecków i nerek ( nie moich - niestety, bo mi się rozmiarówka rozciągnęła :/)
A przed tuniką była najzwyklejsza, czarna krasnalka, o ta -
Co następne w kolejce, sama jeszcze nie wiem :)

wtorek, 10 grudnia 2013

Bezrękawnik i otulak

  Popielaty bezrękawnik to spóźniony prezent imieninowy. Liczę, że będzie dobry, bo jeszcze nie dostarczyłam. Zrobiony z NAKO moher special.

Na dokładkę do prezentu  przytulny otulak-komin. Niewielki, ale swoje zadanie spełni - na tyle wystarczyło 100metrów 50gramowego moteczka fioletowego moherku NIZZA z dodatkiem cienkiej, metalicznej nitki multikolor. Uważam, że całkiem nieźle się prezentuje, chociaż zdjęcie wyjątkowo fatalne i mimo kilku prób, podejść i pieszczotliwych przemów do aparatu, lepsze wyjść nie chciało :/


niedziela, 28 kwietnia 2013

Kolejna tunika- bezrękawnik

Model - inwencja własna, projekt dojrzewał w trakcie dziergania, w sposób kombinowany, częściowo bezszwowy, od dołu (zszywana na ramionach tylko). Z lubianego przeze mnie NAKO Moher Special, popiel, wykończenia jaśniejszy popielaty. Powiem nieskromnie, że mi się podoba. Jedyny mankament - nie wiem, czy nie okaże się odrobinę za mała(rozmiar 36), ale jeszcze nie była prana, więc liczę, że nieco się naciągnie. Jeśli nie, to będę musiała jej szukać innej właścicielki, bo spruć tych malutkich falbanek przy wykończeniach nie podjęłabym się nawet za ciężkie pieniądze.
Parę zdjęć :


wtorek, 4 grudnia 2012

Tunika-bezrękawnik z etolą

Kolor oliwkowy. Włóczka ze zwiniętych zapasów o składzie zapomnianym
( najprawdopodobniej akryl, być może z maleńkim udziałem wełny).
Etolę dorobiłam z potrójnej grubości, bo zostało dość dużo. Nie chciałam robić z rękawami, bo uznałam, że będzie za bardzo nijakie kolorystyczne. A tak "oliwkową mdłość" przełamią np. czarne, grafitowe czy jeszcze inne rękawy, czegoś założonego po spód.
Całość prezentuje się tak :
Cieszę się, że skończyłam, bo jakoś męczyła mnie ta oliwka. Z przyjemnością chwyciłam za bardziej kolorowy motek i jestem w trakcie -
- w trakcie czegoś, co jako gotowca pokażę  może nawet jutro, bo szybko się robi. Najpóźniej pojutrze.

niedziela, 1 lipca 2012

Czerwony bezrękawnik - tunika

Ostatnia nitka odcięta, Duśka odziana i obfotografowana tyle co, więc od razu zamieszczam. Powiem nieskromnie, że  spodobał mi się poprzedni wrzosowy,  zrobiłam więc podobny czerwony. Tak na prawdę nie jest do końca doprowadzony, bo wymyśliłam sobie ozdobić go haftem dzianinowym i dodać nieco jakichś korali czy kamyków. Dlatego też pliska jest taka trochę jakby nieskończona, bo czeka na przyozdobienie. Jak upały miną, wybiorę się do jedynego w mieście sklepiku z takimi cudami i coś wybiorę. Póki co - prezentacja "na surowo". Robiłam trochę mocno kombinując, bo nie wiedziałam, czy starczy mi włóczki. Najpierw powstała góra, wykończyłam pachy, zrobiłam pliskę przy dekolcie, a potem nabrałam oczka pod biustem i robiłam na okrągło aż do wyczerpania włóczki(zostało 5 cm), tworząc na dole małą falę ryżem.
Rozmiar 36, kolor - ładna nasycona czerwień z odcieniem wina, którego nijak na zdjęciu uchwycić nie mogę, na dodatek przy tak kiepskim oświetleniu.
Za jakiś czas, gdy ozdobię zgodnie z planem - będzie prezentacja nr dwa :)

Szkoda, że nie mam porządnego aparatu i  umiejętności fotograficznych - pokazałabym, jak pięknie księżyc właśnie przed chwilą z chmurką się bawił, tworząc przedziwne i przepiękne widoki. Marna namiastka z mojego okna poniżej. Niestety, to nawet nie jest połowa uroku rzeczywistego.
P.S. godz. 4,14
Zasiedziałam się nieco, no i proszę  - dzień wstaje.
No to idę spać.

wtorek, 26 czerwca 2012

Tunika-bezrękawnik

Świeżutko zrobione, tyle co nitka ostatnia odcięta. Ani nie uprane, ani nie uformowane. Od razu na Duśkę ubrałam i pokazuję :) Bo nie ukrywam i przez skromność nie przeczę - jest super:)
Tylko pierworodna niezadowolona, że znów w rozmiarze wtórnorodnej:) Niby różnica niewielka, a jednak.
Robione częściowo na na okrągło od dołu (po dorobieniu do rozporka na dole), do pach - potem rozdzielone i podprofilowane na pachy,  na ramionach zszywane. Fantazyjna plisa wykończeniowa przy dekolcie doszywana - robiona oddzielnie, wykończona  szydełkiem(pachy i dół też szydełkiem).
Model - moja własna  inwencja, rozwijająca się jeszcze ostatecznie w trakcie dziergania.

Zbliżenie na dekolt z tyłu i z przodu :

sobota, 3 marca 2012

Dla znajomej,

 która zobaczyła a nawet zmierzyła (rozmiarowa szczęściara...) bardzo podobną, grafitową tunikę, robioną dla córki.
I bardzo chciała taką, tylko gładko robioną, nie ryżem jak tamta. Zmieniłam też nieco rozpinany golf.
 Skończyłam tylko co, 15 minut temu, założyłam na Duśkę i prezentuję.

Pora na robienie zdjęć nie najlepsza, ale moje umiejętności fotograficzne i tak są mocno marne, więc jaka różnica kiedy pstryknę :) Gdyby nie autokorekta, którą wyczaiłam, byłoby jeszcze gorzej :)   Tuniczkę trzeba jeszcze wyprać, by płynności kształtów nabrała po robocie i doszyć guziczki przy golfie i rozporku. Nie ustaliłam jeszcze z przyszłą właścicielką, jakie mają być - czy w kolorze, czy kontrastowe.
Robiona z bardzo porządnej włóczki powierzonej, nie wiem co to jest, ale robiło się przyjemnie, a wyrób jest miękki, sprężysty w pięknym kolorze nasyconego, czerwonego wina, czego niestety zdjęcie nie oddaje.

P.S. Dostałam sygnały, że podobno niektórzy mają problemy z dodawaniem u mnie komentarzy. Ja też mam podobny kłopot. Dotyczy to tylko części blogów i zupełnie nie wiem, dlaczego i dlaczego tak wybiórczo problem występuje. W każdym razie - jeśli ktoś chciałby sie zapisać na candy i nie mógł zamieścić komentarza, proszę dopełnić formalność z banerkiem a zamiast kometarza, napisać zgłoszeniowego maila - adres pod info "o mnie". Mam nadzieję, że problem ustąpi, jak już nie raz bywało z różnymi dziwnymi zawirowaniami :)

sobota, 11 lutego 2012

Grafitowo. Tunika-bezrękawnik z golfem.

Dobierając się do zapasów włóczkowych, padło na grafitową, cieniutką wełenkę. Jako że cieniuka, a dużo tego mam - złączyłam nitkę podwójnie i zrobiam córci młodszej taki oto bezrękawnik - tunikę z golfikiem.


Rzecz banalnie prosta, a efekt super - delikatnie modelowana sylwetka,  łącznie z golfem ryżem robiona całość. Wykończenia -  podwójny ściągacz, przy : wykończeniu pach,  "rozpierdak" na lewym udzie zapinany na 3 guziczki i przy golfie zapinanym na 4 guziczki.Golfik na pozór prosty i ascetyczny daje 3 możliwości noszenia :
a) zapięty do góry pod samą brodę i delikatnie podmarszczony
b) zapięty i odwinięty
c) rozpięty, a gofik interesująco rozłożony.
Powiem nieskromnie, że jestem zadowolona.

Poniważ jest to bardzo porządna wełenka, świetna w robocie, a dużo tego jeszcze mam, siłą rozpędu już mam prawie połowę następnej tuniki :)
Co ciekawe - też z golfem, też ryżem(choć dla "odmiany" tym razem podwójnym), a efekt będzie całkiem inny. Ale to po następnym, tygodniowym pobycie w Krakowie, czyli prezentacja w następny piątek lub sobotę.

Dostałam dwa kolejne wyróżnienia.

Od nawanna http://zycienitkmalowane.blogspot.com/ i  http://zycienitkmalowane.blogspot.com/
 I znów niezmiernie jestem zaszczycona, zaskoczona i nie wiem co powiedzieć.Odeślę do posta, w którym odnośnie tych wyróżnień pisałam, żeby się nie powtarzać. Wcześniej oczywiście serdecznie za nie dziękuję.
http://magorzaciarnia.blogspot.com/2011/07/dwa-wyroznienia.html
P.S
Po pół godzinie :  Byłabym zapomniała - zobaczcie, co jeden z moich kaktusów postanowił :)

czwartek, 26 stycznia 2012

tunika/sukienka/bezrękawnik - sama nie wiem, co zrobiłam :)

W każdym razie wygląda to tak, jak na zdjęciu niżej(fason), bo koloru nijak nie potrafiłam uchwycić.
A i fason nie do końca należycie się układa na sztywnej Duśce, na dodatek z przykrótko urżniętymi nogami, musiałam więc książki podstawić.
Zrobione dla córki młodszej i mam nadzieję, że będzie noszone.
Jak widać, jest to rodzaj glizdy długości dobrze za tyłek, z wielkim dekoltem i jak znam życie będzie to nosić na czarnych bluzkach. Ja, żeby było cokolwiek widać, podłożyłam coś tam jaśniejszego.Glizda jest sprężysta, idealnie dostosowuje się do sylwetki, miękko rozciągając, ale wracając na swoje miejsce. Zrobiona z tureckiej ferro opus i ma walory raczej dekoracyjne, niż grzewcze, bo co ogrzeje mieszanka akrylu z poliestrem.... Za to  jest mięciutko włochate, czarnosmoliste, lekko połyskliwe, z nitką w ciepłutkim odcieniu żywej, jasnej zieleni, tworzącej gdzieniegdze guźloły. zrobiłam zdjęcie zbliżenia ale i ono jest mówiąc bardzo delikatnie - po prostu do dupy, jak widać poniżej:(
 W oryginale jest więcej czerni niż zieleni .
Glizda bardzo mi się podoba - 50% uroku to fason, 50% - dekoracyjna włóczka, ale to już rzecz gustu, bo albo się podoba, albo nie :) Ja akurat jestem na tak :)

Chciałam jeszcze powiedzieć, korzystając, że "jestem przy mikrofonie", że na części blogów nie mogę dodawać komentarzy. Nie wiem dlaczego i dlaczego tak wybiórczo akurat. Do wszystkich jednak z przyjemnością zaglądam, podglądam, podziwiam, oko cieszę, podczytuję i mam nadzieję, że problem wkrótce zniknie.

sobota, 8 października 2011

Udrutowane ostatnio

 Obiecane zdjęcia :)
Najpierw płaszczyko-sweterek. Jaki jest - widać. Prosty, jedynie dekolt troszkę dekoracyjny(szeroka plisa, wszyta przymarszczona do plisek z zapięciem).
Całość gładka. I wtopa - robiony z włóczki odzyskanej, dość luźno i ... "się wziął wyciągnął w praniu" :( Miał być przed kolano, jest za, rękawy też "się zrobiły" za długie. Rękawy skrócę od dołu, ale długości nie ruszam. Robiony był tradycyjnie, od dołu, więc za  dużo ceregieli. Do rękawów się poświęcę.

Następna rzecz : bezrękawnik. Może nie całkiem bezrękawnik, bo malutkie szczątkowe coś nad ramionami ma :). Robiony ażurkiem z wyciąganymi na całości dość długimi nitkami, tworzącymi coś w rodzaju frędzli, "trawki". Nie udało mi się zbyt dobrze uchwycić tego na zdjęciu, a szkoda, bo efekt jest całkiem fajny. Zrobiony jest z ciemnej, turkusowo-szmaragdowej mięciutkiej jak aksamit i lejącej szenili w rozmiarze 36/38.
No i to by było na tyle, bo mamy kamizelki już nie mam w domu. Ale była taka normalna, podwójnym ryżem robiona, zupełnie że tak powiem - niepopisowa :)

sobota, 2 kwietnia 2011

Bezpański bezrękawnik - chce ktoś? rozmiar 36

Jeśli chcę robić kolejne rzeczy, muszę pozbyć się tych, które zalegają w szafce z różnych powodów, z których najczęstszym jest nie trafienie w rozmiar lub kolor. Wyciągnęłam dziś ten bezrękawnik - fason jak widać, więc nie ma się co rozpisywać, kolor - melanż cytrynowego z bielą. Włóczka - bawełna z akrylem o ile sobie dobrze przypominam -na dotyk porządna, nie mechaci się, sprężysta, trzyma dobrze fason, dobra na wiosnę i lato, bo nie z gatunku tych bardzo ciepłych i grzejących. Kto zainteresowany - proszę o kontakt na maila w celu ustalenia szczegółów.

P.S.  z rana, 4 kwietnia : bezrękawnik znalazł nową właścicielkę, zaraz go eksportuję do Krakowa :) Tak więc - tytuł posta już nieaktualny :)                        To jeszcze jeden P.S, 3dni później  - bezrękawnik dotarł i podobno się podoba, co jest dla mnie powodem do wieeeelkiego zadowolenia :)