Najpierw napiszę o jakim marzę - ale po co mam pisać, jak łatwiej będzie mi odesłać do bloga Bożenki, tam sobie przeczytacie : http://chatomania-bozena.blogspot.com/2011/06/kawa-o-zapachu-lata.html
O takim poranno-kawianym relaksie marzę w moim blokowisku. Nawet porządnego balkonu nie mam, bo ta groteskowa wypustka która chyba nie ma półtorej metra kwadratowego, przyjemności daje niewiele a prywatności - zero. Zaraz rozległby się skrzeczący głos wścibsko-wrednej sąsiadki : co tam pani Małgosiu? Relaksik?Relaksik? I byłoby po relaksiku. Nie ryzykując zatem braku relaksiku, siedzę sobie z kubkiem mojej kawy przed komputerkiem i oddaję się błogiemu buszowaniu po Waszych blogach. Kawusia - lurka zabarwiona mlekiem, rozpuszczalna. Lurka, bo takich kawuś będzie jak zwykle z pięć, więc muszą być lurkowate, coby nie rozbujać i tak buntującego się serducha. Miłej soboty! :)
