Porządkując z rzadka ruszaną szafę, znalazłam moją pierwszą i ostatnią zazdroskę, utoczoną mozolnie szydełkiem. Pamiętam, że powstawała co najmniej 10 lat temu, jako wypadkowa instrukcji koleżanki, której szczerze, po staropolsku zazdrościłam umiejętności szydełkowania, a mojej dziewiczej w tej kwestii improwizacji. Pamiętam, że napaliłam się wtedy na to szydełkowanie jak szczerbaty na suchary. Dlaczego mi przeszło, dlaczego nie rozwinęłam umiejętności - tego już nie pamiętam.
