Moi mili odwiedzacze :)

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wełna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wełna. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 lipca 2012

Coś, co często, coś nowego i menu na dziś :)

Na początek małe usprawiedliwienie. Dzisiaj zdjęcia będą jeszcze gorsze niż zwykle, bo robione wszystkie komórką - mam chwilowy brak aparatu.
Kolejna "moja firmowa" chusta(czyli coś, co często). Mniejsza niż zwykle, za to mięciutka wełenka z kaszmirem, w kolorze ... nietypowym - jakby niebiesko-dżinsowy, ale złamany minimalnie turkusem w szarawym odcieniu.
 Teraz czas na absolutną premierę - pierwszy raz zdarzyło mi się zrobić kolczyki. z cieniutkiej uszlachetnionej nitki lnianej. Zrobiłam szydełkiem i zawiesiłam na biglach zakupionych w sklepie z pierołkami. Prezentują się całkiem fajnie, niestety - to zdjęcie komórka postanowiła zrobić najgorzej, mimo licznych prób :/
Zostałam niemalże zrugana przez
Margarithes, że pierogi wiszą w moim menu od tygodnia, więc udokumentowałam proces bulgotania fasolki w garze, na którą nie mogę się doczekać, właśnie dochodzi :)


Na swoje usprawiedliwienie mam to, że cały tzw. roboczy tydzień jestem w Krakowie, dopiero w weekend mogę dłużej przysiąść przy komputerze i coś naskrobać.Tak będę miała jeszcze przez 2 tygodnie. Nie ma to jak wyspać się we własnym łóżku.Tam spać nie mogę, czego dowodem jest pstryknięty, też niestety tylko komórką, wschód słońca, przysłonięty przez "perły architektury" ul.Łużyckiej :/

wtorek, 24 kwietnia 2012

igłą i drutami przez weekend

Drutami.
Wygrzebałam z pudła z resztkami zaczętą z pół roku temu chustę i postanowiłam doprowadzć robotę do finału. Zupełnie jest mi niepotrzebna, bo mam ich za dużo i nie wiem jeszcze, co z nią zrobię, ale było udziergane już jakieś 1/3, więc szkoda mi było włożonej pracy i pruć. Dokończyłam, żeby uwolnić druty. Zrobiona z cieniutkiej, ciemnopopielatej wełenki. Jest miękka, luźno dziergana i można ją omotać na przykład tak :
W stanie rozlożonym jest taka:
Igłą.
W ruch poszły nie tylko druty  ale i igiełka:) Niektóre z Was wiedzą, że mocno nęci mnie haft krzyżykowy, tyle że umiejętnści nie idą w parze z z tym nęceniem. Pierwsze próby kiedyś tam przedstawiłam. Ale barbarka 888 na swoim blogu tutaj http://rabarbarum.blogspot.com/2012/03/tanczaca-para.html udostępniła schemat który bardzo mi się spodobał i wydał możliwy do wykonania,  więc się podjęłam. Idzie nieźle(tylko 2 małe, niewidoczne w zasadzie błędy popełniłam) do końca niewiele zostało.

Nie przewidziałam jednego - że wypełnianie jednym kolorem większej powierzchni eksponuje nieco nierówno stawiane krzyżyki. Ale nie jest źle AŻ tak bardzo. Zamierzam delikatnie przeprać po  skończeniu, odprasować, a nawet oprawić i podarować pewnej osóbce zakręconej na punkcie tańca :)

wtorek, 3 kwietnia 2012

Prezenty, prezenty :):):)

Moi mili przyjaciele blogowi - http://nordberd-moonat.blogspot.com/ - bo tak już chyba mogę nazwać przesympatyczną parę tych wspaniałych ludzi, obdarowali mnie śliczniusim zającowym jajcem, które już tworzy u mnie samo w sobie dekorację kwietno-jajeczną
Jajo nie miało prawa się uszkodzić, bo opakowane było dokładnie ... drugim prezentem :

konkretną dawką uroczych włóczek różnego rodzaju i koloru. 
Moja radość jest oczywistą oczywistością, którą w tym momencie akcentuję dla jej podkreślenia.
DZIĘKUJĘ!

Drugi prezent, który sama spobie sprawiłam, też przyniósł listonosz. Wykukałam w symbolicznej cenie w pakiecie 2 książki I. Bachmann - autorki, z której twórczością już dawno chciałam się zapoznać, ale jakoś się nie składało.


Teraz, mając na własność pod ręką, na pewno stanie się to już wkrótce.

Robótkowo - kicha, że tak w skrócie  powiem. 
Dziubię z cienkiej wełenki , delikatnym melanżu śliwkowym,tunikę dla pierworodnej. Zostalo jakieś 40% do ukończenia. Skończę, to pokażę. Cholera mnie niemal wzięła, bo z innej śliwki, nieco jaśniejszej, zrobiłam prawie cały sweterek dla siebie i ...spruć musiałam. Leży w kłębkach pod ławą i czeka na drugie podejście.
Mam nadzieję, że niedługo  jakiś gotowy udzierg pokażę. Póki co - wszystkim radosnych, beznerwowych przygotowań do Świąt życzę :)
P.S. Godz. 17,20
Przypomniałam sobie, że ktoś pytał, co z moją palemką, co to "pędem odbiła", więc szybciutko  fotkę zrobiłam - puściła drugi :) - to te mniejsze zielone kulki z tyłu, a na tym pierwszym pięknie się powiększyły i  nabrały żywego, żółtego koloru. Wygląda to tak :
Przy okazji przegląd parapetu od drugiej strony :


poniedziałek, 27 lutego 2012

Golfik dla pierwszoklasistki

Jednak nie potrafię dłużej nie dziergać. Słabuś szybko mnie opuścił, gdy przeglądając pudło z włóczkowymi zapasami stwierdziłam, że coś z tym żółtawym muszę zrobić, bo ile może leżeć. Kolor dla mnie nieodpowiedni, dla starszej też, byłby dla młodszej, ale ona nie lubi tego koloru. Taka kulka mi po głowie skakała jak w pewnej bajce i pomysł się znalazł:)
Machnęłam młodej sąsiadeczce w prezenice golfik, cieplutki, z podwójnej nitki. Będzie idealny na takie dni, kiedy dzeciaki kurtek już nie chcą nosić, a jeszcze chłodnawo. Wiem, że M. należy do takich dzieci, których golfiki "przyduszają", więc zrobiłam rozpinany, żeby można było rozłożyć. Jak jej zawieje, to może się skusi, zapnie i wtuli bródkę w mięką wełenkę z jakimś dodatkiem.
Sweterek się właśnie suszy po praniu. Jak wyschnie, a właścicielkę namówię do zapozowania, to zrobię zdjęcie i dodam do tego posta jako P.S. Póki co, takie marne zdjęcie (jak estetycznie wyciąć nieładne tło, żeby fotka nie była tak paskudna jak ta, którą zamieściłam?)

sobota, 18 lutego 2012

+ obiecane zdjęcie tuniki już teraz :)

Tuniczka dla młodszej, prezentowana przez starszą, bo młodszej nie ma w domu. Prezentowana w pośpiechu, toteż nie bardzo miałam czas pstryknąć kilka zdjęć, by pokazać, jakie możliwości daje zwykły sznurek z dyndadłami, wciągnięty byle jak do lużno zrobionego, nieodwijanego golfu - można ściągnąć "w różyczkę", podmarszyć tylko troszkę, sznureczki schować, puścić luzem jak na zdjęciu itd. itp.
Podwójny ryż, wysokie ściągacze, lekkie kimonko.
Tym sposobem zapas grafitowej wełenki PRAWIE ŻE wykończyłam. Zostało jeszcze trochę, np. na golfiak, szal, czy chustę, ale chwilowo mam jej serdecznie dosyć :)

sobota, 11 lutego 2012

Grafitowo. Tunika-bezrękawnik z golfem.

Dobierając się do zapasów włóczkowych, padło na grafitową, cieniutką wełenkę. Jako że cieniuka, a dużo tego mam - złączyłam nitkę podwójnie i zrobiam córci młodszej taki oto bezrękawnik - tunikę z golfikiem.


Rzecz banalnie prosta, a efekt super - delikatnie modelowana sylwetka,  łącznie z golfem ryżem robiona całość. Wykończenia -  podwójny ściągacz, przy : wykończeniu pach,  "rozpierdak" na lewym udzie zapinany na 3 guziczki i przy golfie zapinanym na 4 guziczki.Golfik na pozór prosty i ascetyczny daje 3 możliwości noszenia :
a) zapięty do góry pod samą brodę i delikatnie podmarszczony
b) zapięty i odwinięty
c) rozpięty, a gofik interesująco rozłożony.
Powiem nieskromnie, że jestem zadowolona.

Poniważ jest to bardzo porządna wełenka, świetna w robocie, a dużo tego jeszcze mam, siłą rozpędu już mam prawie połowę następnej tuniki :)
Co ciekawe - też z golfem, też ryżem(choć dla "odmiany" tym razem podwójnym), a efekt będzie całkiem inny. Ale to po następnym, tygodniowym pobycie w Krakowie, czyli prezentacja w następny piątek lub sobotę.

Dostałam dwa kolejne wyróżnienia.

Od nawanna http://zycienitkmalowane.blogspot.com/ i  http://zycienitkmalowane.blogspot.com/
 I znów niezmiernie jestem zaszczycona, zaskoczona i nie wiem co powiedzieć.Odeślę do posta, w którym odnośnie tych wyróżnień pisałam, żeby się nie powtarzać. Wcześniej oczywiście serdecznie za nie dziękuję.
http://magorzaciarnia.blogspot.com/2011/07/dwa-wyroznienia.html
P.S
Po pół godzinie :  Byłabym zapomniała - zobaczcie, co jeden z moich kaktusów postanowił :)