Moi mili odwiedzacze :)

środa, 31 grudnia 2025

15 lat bloga?



Właśnie sobie uświadomiłam tą rocznicę - zdumienie ogromne, że jak to tak szybko minęło ....
Post zupełnie nieprzygotowany na taką okazję. Chciałam tylko zameldować, że telewizyjny szalik gotowy, służy i bardzo go lubię. To ten - 
Robi się kolejny, zielony -



piątek, 17 października 2025

Leniwy, telewizyjny szalik

   Dwa (lub trzy) niedokończone swetry leżą już tak długo, że zastanawiam się, czy pamiętam "jak tam leciało", żeby ogłosić finisz... :/ i czy kiedykolwiek do tego dojdzie ... :/

  Tymczasem dłubię tzw. powolny, bezmyślny, telewizyjny szalik. Cienki, bo stwierdziłam że taki potrzebuję, bezmyślny - czyli prostym wzorem, żeby tylko od czasu do czasu kontrolować kątem oka czy wszystko idzie jak powinno. Postęp - ciągle przed połową roboty, jakieś 35% jest póki co.

  Ponieważ nie wygląda to zbyt efektownie, kolorystycznie dołująco, to wstawię kilka fotek z wrześniowego Dźwirzyna. 





  To był przecudny, spokojny tydzień. Aura znowu była dla mnie łaskawa i pogoda super dopisała. Mało ludzi, cisza, błogość dla wszystich zmysłów. 
  Miło powspominać. Mam niesamowitą słabość do naszego morza. Mogłabym jeździć w każdym miesiącu i wcale nie męczą mnie te wielogodzinne podróże, często z przesiadkami.


piątek, 15 sierpnia 2025

Powrót do Jastarni

 Po pięciu latach - kolejny raz w Jastarni. Tym razem w sezonie, z córką i wnuczkiem. Troszkę było niepokoju przed tłumami, ale - o dziwo - nie było tak źle. Pierwsze zdziwienie w Gdyni. Zwykle przesiadając się dalej, na dworcu w Gdyni było tłumnie, podróż w kierunku Helu w ścisku. Tym razem całkiem komfortowo i nawet nie wszystkie miejsca siedzące zajęte... Może to kwestia poniedziałku? W samej Jastarni też byłam nastawiona na większy tłok. Wiadomo, ludzi sporo, ale nie AŻ tyle, ile się spodziewałam.

Aura okazała się też łaskawa, bo tego lata różne z tym mamy. Na prawie 10 dni, może1dzień deszczu by się uzbierało. Dużo słońca ale nie upalnie, pełen komfort, żal było wyjeżdżać :(












niedziela, 29 czerwca 2025

Bałtyk moja miłość, tym razem Ustronie Morskie

Dzianinowo nic się nie dzieje - dokuczają mi odrobinę nadgarstki i skutecznie odsunęły od machania drutami. Z resztą jakoś ostatnio straciłam wenę i chęci, więc nic na siłę. Ciepły sweter prawie na ukończeniu czeka na finisz, ale że póki co nie jest potrzebny, to leży odłogiem. Usprawiedliwia mnie też bałagan w domu - remont w jednym pokoju a rozpiernicz wszędzie.
Za to z przyjemnością wkleję tu na pamiątkę troszkę fotek z czerwcowego Ustronia Morskiego. 



                                              





8 dni minęło jak zwykle za szybko :(  ale liczę, że wkrótce znowu przywitam się z morzem :)


niedziela, 5 stycznia 2025

Pod szyję

   Coś na zimne dni - komin podwójnie zawijany, cieplutki.

Zrobiony z Gazzal Galla jakieś 1 i 1/2 motka (może trochę więcej) w kolorze ciemniejszej zieleni wzorem patentowym + pliska z warkoczem na ryżu, żeby nie było monotonno-jednostajnie. Będzie prezentem dla koleżanki.

  Wyszło tak:

Dla wszystkich zaglądających przesylam serdeczne noworoczne życzenia, żebyśmy wszycy mogli cieszyć się zdrowiem, szczęściem, spokojem.

wtorek, 19 listopada 2024

W zimowym już tonie

   W zimowym tonie, bo udziubałam sobie coś, czego bardzo nie lubię robić - czapkę. Czapa dość pospolita, za to ciepła jak piec. Składu nie znam, bo to była gała zwinięta z pięciu jakiś czas temu i walała się w pudle. Na pewno z wełną w składzie, bo ją czuć. Melanż niebieskości z kroplą śmietankowej bieli. Nie sądzę, że ją założę, jeśli będzie mniej niż minus 10. No ale jakby docisnęło, to będzie jak znalazł.

  Wydłubałam ją przy okazji oglądania tv, żeby nie siedzieć bezproduktywnie. Na zakończenie straciłam żyłkę wymienną, bo z lenistwa nie zmieniłam sprzętu na końcówkę czapki, przeciągałam na siłę aż "się wzięła i ukręciła".

Jakiś czas temu zrobiłam też drugą chustę, podobną bardzo do poprzedniej tylko kolory nieco inne. 


A w ogóle to tęskni mi się za morzem, brodzeniem wzdłuż brzegu, przesiadywaniem na kocyku :( 
Jeszcze troszkę trzeba poczekać na cieplejsze dni. Póki co, parę fotek z sierpniowego Władysławowa, bo tyle mnie tutaj nie było, że nie było okazji wstawić.




czwartek, 4 lipca 2024

Zachwyciła mnie Ustka

   Robótkowa posucha. Nic na razie nie dłubię, chwilowy brak zapału chyba. Zrobiłam chustę bardzo podobną do ostatnio przedstawionej, ale nie mam jeszcze zdjęć - zrobię, to pzaprezentuję.

  Dzisiaj wróciłam wspomnieniami do czerwcowego wyjazdu nad morze. Pierwszy raz byłam w Ustce i od razu zdobyła moje serce. Przepiękne, kompaktowe i mega urokliwe miasteczko. Ależ było cudownie! Stosunkowo maławo jescze turystów, pogoda taka jak lubię - bez deszczu i specjalnych upałów, widoki przepiękne. Pomieszany morski zapach z milionami róż i kwitnących również wtedy lip wprowadzał mnie w stan eufori :)

  Parę wspomnieniowych zdjęć na pamiątkę zamieszczam także i tutaj.