Moi mili odwiedzacze :)

środa, 28 kwietnia 2021

Ażurowa, kimonowa...

 ...kamizelka. 

Nic skomplikowanego, dość zwyczajna. Ot, takie nic a jednak cieniutka wełenka coś tam daje.

 Zwłaszcza na psychikę, bo zasłania troszkę boczki ;)

Trochę za duża na manekince, więc smętnie wisi. Na mnie nie wisi, ma moc rozszerzania się :D 






wtorek, 9 lutego 2021

Oczywista oczywistość

 Jeśli wnuczątko prosi babcię o zrobienie kolejnego kocyka, tym razem żółtego, to sprawa jest prosta, oczywista i bezdyskusyjna - babcia robi żółty kocyk. Kropka.


 


wtorek, 2 lutego 2021

Kolejna chusta

    Chusta-prostaczka, bo prościej się nie da - tylko prawe, lewe i tak w kółko. Byłoby do znudzenia, gdyby nie fakt, że działa się tak bezwiednie, przy oglądaniu tv. Z resztą delikatna kolorystycznie kaszka do takiej gładziutkiej dzianiny pasuje, większość wzorków by tu po prostu zginęła. To mój pierwszy zakup na aliexpress, przełamałam się i finalnie nie zawiodłam. Niteczka która niby miała być moherkowata, z moherkiem ma niewiele wspólnego, ale jest przemiła w dotyku, cienka, w miarę lejąca a cewka z nawojem chyba pół kg niezmiernie wydajna. Zrobiłam z niej dość duży sweter łącząc z czarną nitką (powinnam wnet dokonać tzw kosmetyki końcowej i pokazać), tą chustę i robię kolejną, mniej więcej taką samą dla siebie. Ta powędruje do córci. 


 


 


poniedziałek, 9 listopada 2020

chusta

Chusta tzw. zwyklak telewizyjny. Dziergany bez wzoru, bez pomysłu, byle do przodu, przy okazji oglądania tv. Z jakiejś wersji 1 motka NAKO - chyba angora lux czy coś w tym rodzaju, bo banderolkę wyrzuciłam i na 100% nie pamiętam. Kolor apetyczne, budyniowe ecru.

Zaczęły się długie wieczory sprzyjające machaniu drutami, możliwe więc, że wnet coś znowu udrutuję :)

niedziela, 27 września 2020

czwartek, 27 sierpnia 2020

Nostalgia za morzem

 Przeglądałam właśnie zdjęcia i tak smutno się zrobiło bo nie wiem, kiedy znów będzie mi dane nacieszyć ucho szumem fal, oczy widokiem zachodzącego w wodzie słońca. Więc tak ku pamięci i z przyjemnością parę fotek i tutaj pozostawię z lipcowo-sierpniowego wyjazdu do Łeby.








 

Tymczasem na drutach początek wielgachnego, czarno-niebieskiego swetra. Popielaty dalej leży w pufie i czeka na wykończenie.



niedziela, 26 lipca 2020

Zamotka podszyjna

Wreszcie coś niewielkiego ale DOKOŃCZONEGO, co mogę pokazać - taka zamotka-podszyjnik - ni to szalik, ni mocno z zęba ścięta chusta. Chodziło mi takie coś po głowie od jakiegoś czasu, więc sobie zrobiłam z cudownego motka od Slavica Yarns.

Dziubałam w pociągu w drodze do i z Jastarni jeszcze w połowie czerwca.
Myślałam, że nic z tego zaplanowanego jeszcze zimą wyjazdu nie będzie, ale udało się i było przepięknie. Ludzi mało, plaża prawie pusta, pogoda wymarzona. Kolaż wspomnień poniżej.