Moi mili odwiedzacze :)

sobota, 11 lipca 2026

Czerwcowy Rewal/Trzęsacz

Ten kierunek dawno chodził mi po głowie, w końcu stwierdziłam, że to już czas, bo lata lecą i podróże z przesiadkami mogą być bardziej problematyczne. Nie zawiodłam się. Rewal urokliwy chociaż trafiłam miejscami na niedokończone remonty no i prawie wszystkie zejścia na plażę schodami. Za to widoki przepiękne. Spacer i górą i dołem do Trzęsacza mega przyjemny. Tą ocalałą ścianę kościółka zawsze chciałam zobaczyć i wreszcie się udało :) Pogoda dopisała aż nadto. W ostatnie dni wychodziłam na plażę po 6 rano, bo koło 9 było dla mnie już za gorąco i to było świetne - w zasadzie pusto, czasem gdzieś tam pojedyncze osoby przeszły brzegiem, najczęściej z pieskami lub biegacze. 
Za to powrót do domu... To był podróżniczy hardcore. Wracałam w niedzielny szczyt upałów prawie 40 stopniowych, w pociągu siadła klimatyzacja po 20 minutach i tak było już do końca... Życie uratowało mi 7 zł wydane dzień wcześniej na wachlarzyk, bo już nie dawałam rady - miał być rześki Bałtyk a nie jakieś tropiki :D Zaznaczam, że nie narzekam, traktuję to jako część wakacyjnych przygód :D






sobota, 9 maja 2026

Majówka we Władysławowie

Spontaniczna decyzja zapadła miesiąc "przed". Zaklepałam rezerwację, bilety na pociąg i... zastanawiałam się czy dobrze zrobiłam. Prognozy pogody nie napawały optymizmem, miało być zimno i deszczowo. Tymczasem miła niespodzanka - temperatura tak przyszalała w sobotę i niedzielę, że szukałam cienia poza plażą. Aura postanowiła łaskawą, słoneczną dłonią pogłaskać tych, którzy się zdecydowali :) Kilka zdjęć na pamiątkę poniżej. 




Zauważyłam, że coraz mniej tutaj moich drutowych udziergów, więc i wpisów jak na lekarstwo. Niestety, nie mam się za bardzo czym pochwalić :/ Straciłam (mam nadzieję, że chwilowo) zapał. Poza tym dokucza mi nieco ból w okolicach nadgarstków i skutecznie zniechęca. Zapasy kłębkowe czekają więc na lepsze czasy.






środa, 31 grudnia 2025

15 lat bloga?



Właśnie sobie uświadomiłam tą rocznicę - zdumienie ogromne, że jak to tak szybko minęło ....
Post zupełnie nieprzygotowany na taką okazję. Chciałam tylko zameldować, że telewizyjny szalik gotowy, służy i bardzo go lubię. To ten - 
Robi się kolejny, zielony -



piątek, 17 października 2025

Leniwy, telewizyjny szalik

   Dwa (lub trzy) niedokończone swetry leżą już tak długo, że zastanawiam się, czy pamiętam "jak tam leciało", żeby ogłosić finisz... :/ i czy kiedykolwiek do tego dojdzie ... :/

  Tymczasem dłubię tzw. powolny, bezmyślny, telewizyjny szalik. Cienki, bo stwierdziłam że taki potrzebuję, bezmyślny - czyli prostym wzorem, żeby tylko od czasu do czasu kontrolować kątem oka czy wszystko idzie jak powinno. Postęp - ciągle przed połową roboty, jakieś 35% jest póki co.

  Ponieważ nie wygląda to zbyt efektownie, kolorystycznie dołująco, to wstawię kilka fotek z wrześniowego Dźwirzyna. 





  To był przecudny, spokojny tydzień. Aura znowu była dla mnie łaskawa i pogoda super dopisała. Mało ludzi, cisza, błogość dla wszystich zmysłów. 
  Miło powspominać. Mam niesamowitą słabość do naszego morza. Mogłabym jeździć w każdym miesiącu i wcale nie męczą mnie te wielogodzinne podróże, często z przesiadkami.


piątek, 15 sierpnia 2025

Powrót do Jastarni

 Po pięciu latach - kolejny raz w Jastarni. Tym razem w sezonie, z córką i wnuczkiem. Troszkę było niepokoju przed tłumami, ale - o dziwo - nie było tak źle. Pierwsze zdziwienie w Gdyni. Zwykle przesiadając się dalej, na dworcu w Gdyni było tłumnie, podróż w kierunku Helu w ścisku. Tym razem całkiem komfortowo i nawet nie wszystkie miejsca siedzące zajęte... Może to kwestia poniedziałku? W samej Jastarni też byłam nastawiona na większy tłok. Wiadomo, ludzi sporo, ale nie AŻ tyle, ile się spodziewałam.

Aura okazała się też łaskawa, bo tego lata różne z tym mamy. Na prawie 10 dni, może1dzień deszczu by się uzbierało. Dużo słońca ale nie upalnie, pełen komfort, żal było wyjeżdżać :(












niedziela, 29 czerwca 2025

Bałtyk moja miłość, tym razem Ustronie Morskie

Dzianinowo nic się nie dzieje - dokuczają mi odrobinę nadgarstki i skutecznie odsunęły od machania drutami. Z resztą jakoś ostatnio straciłam wenę i chęci, więc nic na siłę. Ciepły sweter prawie na ukończeniu czeka na finisz, ale że póki co nie jest potrzebny, to leży odłogiem. Usprawiedliwia mnie też bałagan w domu - remont w jednym pokoju a rozpiernicz wszędzie.
Za to z przyjemnością wkleję tu na pamiątkę troszkę fotek z czerwcowego Ustronia Morskiego. 



                                              





8 dni minęło jak zwykle za szybko :(  ale liczę, że wkrótce znowu przywitam się z morzem :)


niedziela, 5 stycznia 2025

Pod szyję

   Coś na zimne dni - komin podwójnie zawijany, cieplutki.

Zrobiony z Gazzal Galla jakieś 1 i 1/2 motka (może trochę więcej) w kolorze ciemniejszej zieleni wzorem patentowym + pliska z warkoczem na ryżu, żeby nie było monotonno-jednostajnie. Będzie prezentem dla koleżanki.

  Wyszło tak:

Dla wszystkich zaglądających przesylam serdeczne noworoczne życzenia, żebyśmy wszycy mogli cieszyć się zdrowiem, szczęściem, spokojem.