Moi mili odwiedzacze :)

wtorek, 11 sierpnia 2026

Kolejne błogie dni nad morzem

 Chyba jestem uzależniona od Bałtyku :) Kocham wszystko od momentu wyjścia z domu, nawet sam proces podróży pociągiem przez całą Polskę - błądzenie wzrokiem za umykającym krajobrazem, długi czas na lekturę, kawę w warsie.

Tym razem beztroskie polegiwanie i powolone spacery w Dąbkach. Ludzi nie AŻ taki nadmiar, biorąc pod uwagę, że to epicentrum sezonu, pogoda udana. 


Do tego jednodniowa wycieczka do Darłowa, której głównym celem było zwiedzanie Zamku Książąt Pomorskich, krótki spacer w centrum, przepłynięcie wodnym tramwajem do Darłówka i.... szybka powrotna ucieczka od tłumów do Dąbek :)





10 dni minęło zadziwiająco szybko, miałam wrażenie, że było ich połowę mniej :(

Robótkowo dalej posucha, ale zaczynam oglądać kłębki poupychane w komodach i kusi mnie wełenka bordo. Podejrzewam, że z początkiem jesieni przeproszę się z drutami :)

sobota, 11 lipca 2026

Czerwcowy Rewal/Trzęsacz

Ten kierunek dawno chodził mi po głowie, w końcu stwierdziłam, że to już czas, bo lata lecą i podróże z przesiadkami mogą być bardziej problematyczne. Nie zawiodłam się. Rewal urokliwy chociaż trafiłam miejscami na niedokończone remonty no i prawie wszystkie zejścia na plażę schodami. Za to widoki przepiękne. Spacer i górą i dołem do Trzęsacza mega przyjemny. Tą ocalałą ścianę kościółka zawsze chciałam zobaczyć i wreszcie się udało :) Pogoda dopisała aż nadto. W ostatnie dni wychodziłam na plażę po 6 rano, bo koło 9 było dla mnie już za gorąco i to było świetne - w zasadzie pusto, czasem gdzieś tam pojedyncze osoby przeszły brzegiem, najczęściej z pieskami lub biegacze. 
Za to powrót do domu... To był podróżniczy hardcore. Wracałam w niedzielny szczyt upałów prawie 40 stopniowych, w pociągu siadła klimatyzacja po 20 minutach i tak było już do końca... Życie uratowało mi 7 zł wydane dzień wcześniej na wachlarzyk, bo już nie dawałam rady - miał być rześki Bałtyk a nie jakieś tropiki :D Zaznaczam, że nie narzekam, traktuję to jako część wakacyjnych przygód :D






sobota, 9 maja 2026

Majówka we Władysławowie

Spontaniczna decyzja zapadła miesiąc "przed". Zaklepałam rezerwację, bilety na pociąg i... zastanawiałam się czy dobrze zrobiłam. Prognozy pogody nie napawały optymizmem, miało być zimno i deszczowo. Tymczasem miła niespodzanka - temperatura tak przyszalała w sobotę i niedzielę, że szukałam cienia poza plażą. Aura postanowiła łaskawą, słoneczną dłonią pogłaskać tych, którzy się zdecydowali :) Kilka zdjęć na pamiątkę poniżej. 




Zauważyłam, że coraz mniej tutaj moich drutowych udziergów, więc i wpisów jak na lekarstwo. Niestety, nie mam się za bardzo czym pochwalić :/ Straciłam (mam nadzieję, że chwilowo) zapał. Poza tym dokucza mi nieco ból w okolicach nadgarstków i skutecznie zniechęca. Zapasy kłębkowe czekają więc na lepsze czasy.