Moi mili odwiedzacze :)

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komin. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 stycznia 2025

Pod szyję

   Coś na zimne dni - komin podwójnie zawijany, cieplutki.

Zrobiony z Gazzal Galla jakieś 1 i 1/2 motka (może trochę więcej) w kolorze ciemniejszej zieleni wzorem patentowym + pliska z warkoczem na ryżu, żeby nie było monotonno-jednostajnie. Będzie prezentem dla koleżanki.

  Wyszło tak:

Dla wszystkich zaglądających przesylam serdeczne noworoczne życzenia, żebyśmy wszycy mogli cieszyć się zdrowiem, szczęściem, spokojem.

sobota, 28 grudnia 2019

Kontynuując ostatni post...

...dalej nie wiem, gdzie upchnęłam czarną chustę (szczerze mówiąc, zapomniałam jej szukać).

   Komin skończony - widziałabym go za racji koloru  i niebyt obszernego rozmiaru na jakiejś wczesnej nastolatce. Z braku pod ręką wczesnej nastolatki, zdjęcie zrobione na wczesnej pięćdziesiątce, czyli na mnie ;P. Jeśli komuś się podoba (komin, nie wczesna pięćdziesiątka) niezależnie od wieku i chciałby go, to jest wolny - proszę pisać, dogadamy się. Zrobiony ryżykiem + warkocze + widoczne sznurowane pęknięcie. Z Nako Angora Luks, połączone razem nitki ecru i  antyczny róż (kolor na zdjęciu przekłamany nieco, ale to połączenie daje bardzo subtelny, delikatny i fajny efekt).
   Sweter któremu brakowało rękawów już rękawy ma, z tym, że jeden jeszcze nie doszyty, nadzieja więc istnieje, że wkrótce da się go pokazać. Kończę też bluzeczkę prostą, granatową, bawełniano-bambusową i plan jest taki, że będzie na wiosnę/lato.

   Mam nadzieję kochani, że Święta minęły Wam w zdrowiu i spokoju. Wszystkich którzy tu do mnie jeszcze czasem zaglądają, serdecznie pozdrawiam.

niedziela, 27 grudnia 2015

Jeden sweter i dwa podszyjniki

   Trzy rzeczy mam do pokazania z kategorii "zwyklaki".  Na początek sweter - ciepły jak piec, więc pewnie służyć będzie w największe mrozy o ile takowe będą w tym sezonie. Melanż popielato- czarny, bo z połączenia takich dwóch włóczek  zrobiony :

Zwyklak nr 2 - komin z wełenki lekko cieniowanej.  Zawijany na dwa, ażurkowaty, lekki i cienki - w sam raz na teraz, kiedy niby zimno, a plusowe temperatury termometr pokazuje. Zamierzam nim uszczęśliwić pewną osobę, która lubi takie malinowato-różowawe czerwienie.


I ostatni zwyklak - szalik dla córki. Powstał z połączenia trzech kolorów pojedynczych motków dość grubych włóczek. Tak o zrobiłam, żeby je zutylizować i wyszedł całkiem fajny, lejący, wielkooki zawijak. Tyle co skończyłam, Zdjęcie nie oddaje rzeczywistych kolorów, które razem dają miły dla oka efekt - są tam dwa odcienie morskich turkusów i seledynowato-zielony. Spróbuję jutro w dziennym świetle zrobić lepsze zdjęcie. Jeśli wyjdzie jako-tako, to dołączę.

wtorek, 13 października 2015

Kolorem w szyję

   Tak to jest obiecać poprawę w zajmowaniu się blogiem i zamilknąć na 2 miesiące :/ Niem mam nic na swoje usprawiedliwienie, poza upałami w lecie, i  malutkim wnuczusiem w domu, który absorbuje czas i daje mnóstwo radości. No i chyba to już tradycja, że w okresie letnim jakoś tak mniej chce mi się dziubać na drutach. Liczę, że jesienno-zimowe  długie wieczory sprawią, że będę miała coś więcej do pokazania.
  Na dobry początek cieplutko-milutki opatulacz kominowy na szyję. Taki miks kolorystyczny chyba dobrze ożywi czarne i inne ciemne kurtki i płaszcze mojej młodszej, własnoręcznie urodzonej córki.

  Wczoraj dokończyłam wreszcie dawno temu zaczęty szal w kolorze niebieskiego dżinsu, który za kilka dni pokażę (bo pewnie tyle potrwa, nim się w sobie zbiorę i zblokuję). Przerobiłam też "oczka węgielne" pod czarny sweter, ale na razie nie ma co pokazać. Z resztą - ile razy zaprezentuję coś w trakcie dziergania, to potem się nie składa i odwleka w czasie, więc nie będę zapeszać.

czwartek, 2 kwietnia 2015

Czarna tunika i zaległości

   Absolutnie masakrycznie zaniedbałam wpisy na blogu. Wszystko przez małą, ale przeciągającą się awarię sprzętu.
  Nadrabiając zaległości, zacznę od końca, czyli tego, co zrobiłam ostatnio, czyli tej czarnej tuniczki dla córki, która powstała ...ze swetra który jakoś "się nie przyjął" a że szkoda materiału (Himalaya everyday), to sprułam(nienawidzę tego i rzadko praktykuję) i przerobiłam właśnie tak.
Tuniczka jest gładka, przedzielona tylko ozdobnym ażurem przez całość na przodzie. Takie same ażurowe wstawki są dole rękawów, co może nie jest za bardzo widoczne na zdjęciu.

Teraz przejdę do zaległości, czyli moim zdaniem bardzo udanego, popielatego szalika. Zrobiłam go z całego motka Red Heart Bella (300m/100g) Motek ten znalazł się w reklamówce włóczek otrzymanych do testowania i muszę powiedzieć, że przyznaję tej włóczce w swoim prywatnym rankingu wysoką notę. Miękki, wydajny, przyjemny w dzierganiu akryl, godny polecenia. Szalik sprezentowałam mamie, bardzo przypadł jej do gustu.

Jeszcze przed powyższym szalikiem, również z testowych motków zrobiłam dla siebie niewielki, ale cieplutki, gruby  komin w obłędnie pięknym mixe zieleni. Niewiele w nim poparadowałam, bo to i końcówka zimy, i temperatury przyjazne dla zmarźluchów były. Już starannie uprany, schowałam na przyszły rok

Na razie chwilowa przerwa w dzierganiu, ale obiecuję już bardziej na bieżąco zadbać o bloga.
Wszystkim zaglądającym składam serdeczne życzenia świąteczne.

niedziela, 28 grudnia 2014

2 razy coś pod szyję

   Radosnego gmerania w reklamówce motków do testowania ciąg dalszy :)
   Z melanżu niebieskich, morskich i popielatawych turkusów Red Heart Boutique Unforgettable (kolor 3960) zrobiłam taki niezbyt skomplikowany szaliczek, dziergając sobie radośnie na taką długość, na jaką zawartość motka 100g/256m pozwoliła. Wyszło tak :




Całkiem przyjemny i miękki akryl w tym szalu, imitujący do złudzenia cienką, luźno skręcaną wełenkę.Robiło się fajnie.

 

















   
    Jeszcze fajniej dziergało mi się taki prosty komin z pięknego fioletu z cienką metaliczną i błyszczącą nitką pod kolor. To Red Heart Shimmer 100g i też jak wyżej 256m. Miękutka, świetnie śmiga po drutach - przybywało dosłownie w oczach. Fakt, że wzór i fason mało twórczy i można dziergać nawet po ciemku,  ale chyba każdy przyzna, że po prostu ponadczasowy jak klasyczny fason dżinsów :D
 Z motka wykorzystałam jakieś 75-80% na oko. Z tym akrylkiem najprawdopodobniej zaprzyjaźnię się na dłużej.

  Teraz będzie przerwa w testowaniu, bo sięgnęłam do zapasów po wełenkę w kolorze niebieskawego dżinsu - będzie (w każdym razie ma być) tunika bezrękawnik.

niedziela, 21 grudnia 2014

Owijak na szyję

   Generalnie nie przepadam za golfami i czymkowiek poniżej brody. Ale nie dotyczy to zimowej pory, bo jako zmarźluch nie znoszę, jak mi w szyję i dekolt ciągnie. Dlatego w reklamówie włóczek do testowania od Coats, pierwszy rzucił mi się w oczy duży motek grubej, mięciutkiej Aresa Color, w melanżach mglistch miętowych zieleni, niebieskawości i białawego, 150g/135m.
Włóczka gruba, luźno skręcona więc zarzuciłam na druty10 i "rzadkim ściegiem" (narzut,2 razem dwa rzędy, trzeci rząd prawe-lewe), zrobiłam szal, który połączyłam  i tak powstał zawijak do dwukrotnego zamotania, dając na prawdę przytulne ciepełko. Nie bardzo wiedziałam jak to będzie z wydajnością, dlatego taką opcję roboty wybrałam. Okazało się, że wystarczyło jeszcze, by obrzucić brzegi słupkami grubym szydełkiem. Wyszło tak :
Wszystkim, którzy lubią coś miękkiego, ciepłego i grubego pod szyją polecam tą włóczkę, z tego co wiem, jest kilka wersji kolorystycznych.

środa, 12 marca 2014

Kolorowy golfiaczek

Nie wiem, czy oprócz tytułu coś jeszcze dopisać. Może tylko ,że zrobiony z multikolorowej Noro, którą w celu przyciemnienia i stonowania połączyłam z czarną wełenką ze swoich zapasów.

czwartek, 27 lutego 2014

Koniec zimy na czerwono

   Na wstępie zaznaczę, że ta czerwień w rzeczywistości jest duuużo piękniejsza, nasycona, z lekko winnym odcieniem. Ale nawet nie próbuję o ten kolor zawalczyć wieczorową porą, a jutro będzie za późno - z samego rana mnie opuszczają.


   Kominy lekkie, raczej cienkie, z NAKO Moher Special - ot, w sam raz na końcówkę zimy, przedwiośnie.


sobota, 18 stycznia 2014

komin-otulacz

  Dzisiaj skończyłam. Baaaardzo przyjemnie otula szyję, jest milutki, sprężysty. Zrobiłam z Alize superlana clasik, więc chociaż niezbyt ścisłe oczka, to 25% wełny daje przytulne ciepełko. Kolor zielonkawo-miętowawy, podobno modny w tym sezonie. Zawinięty dwukrotnie zastępuje szalik, rozłożony na ramionach daje przytulne ciepło i dość efektownie wyglą
da.
  
Zrobiłam niby dla siebie, ale tyle mam już tego typu rzeczy (a i tak najczęściej noszę 2 ulubione na zmianę), że jeśli komuś bardzo się podoba, to kontakt na maila(jest na bocznym pasku pod notką "o mnie").






niedziela, 12 stycznia 2014

Coś na szyję

   Tego typu rzeczy chyba mają najwięcej określeń - komin, tuba, gofiak i  jeszcze powymieniać by można było ze 3 linijki :)
   W każdym razie - mój jest lekki, można udrapować rozłożony, spiąć brochą, lub zawinąć podwójnie na szyi, żeby pełnił funkcję typowego szalika.
Jasnoszara angora RAM,  zużyłam coś między 1/2 a 2/3 motka.


piątek, 27 grudnia 2013

Nowości na koniec roku

  Ciągle coś tam dziergam w tak zwanym międzyczasie. Zacznę od końca, czyli tego, co zrobiłam dosłownie przed chwilą.
   Tuniczka dla przedszkolaczki w "jedynie słusznych różach", czyli ulubionych kolorach 99% dziewuszek w tym wieku. Z mięciutkiej, luźno skręcanej, cieplutkiej wełenki. 2 kłębki zwinięte kiedyś tam wystarczyły na taką właśnie, bez rękawków.  Nie widać tego za bardzo na zdjęciu - dekolt ma pęknięcie i jest sznurowany.
   Przed tuniczką zrobiłam szybciutko moją "firmową"  chustę, tym razem w ładnym odcieniu jasnego popielu, która będzie urodzinowym prezentem dla znajomej :
A jeszcze wcześniej, wreszcie coś dla siebie - otulak z włóczki, która jest moim ostatnim odkryciem - gruba, ciepła, miękka jak aksamit  YarnArt ILLUSION w płynnie przechodzącym, delikatnym melanżu brązów





wtorek, 10 grudnia 2013

Bezrękawnik i otulak

  Popielaty bezrękawnik to spóźniony prezent imieninowy. Liczę, że będzie dobry, bo jeszcze nie dostarczyłam. Zrobiony z NAKO moher special.

Na dokładkę do prezentu  przytulny otulak-komin. Niewielki, ale swoje zadanie spełni - na tyle wystarczyło 100metrów 50gramowego moteczka fioletowego moherku NIZZA z dodatkiem cienkiej, metalicznej nitki multikolor. Uważam, że całkiem nieźle się prezentuje, chociaż zdjęcie wyjątkowo fatalne i mimo kilku prób, podejść i pieszczotliwych przemów do aparatu, lepsze wyjść nie chciało :/


poniedziałek, 31 grudnia 2012

Na koniec roku

Ostatnim udziergiem w tym roku, tyle co skończonym jest ten szyjoopatulacz dla mojej - nie waham się już użyć tego słowa - przyjaciółki, Małgosi  http://wcieniuskrzydel.blogspot.com/
Szyjoopatulacz zrobiłam tak, by jednocześnie mógł pełnić funkcję czegoś w rodzaju mini poncza, jeśli za ciepło będzie omotać go dwukrotnie wokół szyi, formując golfik, a układając wg uznania dół.
Zużyłam na oko ok. 7 dkg NAKO Moher Specjal, kolor coś jakieś jasny kremik.
Tak się złożyło, że pierwszy raz robiłam z tej włóczki i na pewno nie ostatni, bo przyjemna w robocie, miła w dotyku i bardzo wydajna.
Życzę wszystkim samych radosnych dni w Nowym Roku. Wszystkim zaglądającym dziękuję za minione dwa lata ze mną - dzisiaj mija 2 lata od pierwszego, niepewnego mojego wpisu. Mam nadzieję, że będą kolejne rocznice, bo co tu dużo mówić - to po prostu wciąga :)
 Miłej zabawy sylwestrowej - od wielkich bali po wesołe domówki a nawet sam na sam z Polsatem TVNem, czy może np jakiś
Do zobaczenia w przyszłym roku! :)

niedziela, 9 grudnia 2012

Dwa golfiaki-otulacze

Zrobiłam je z jednakowych motków YarnArt Angora Batik. Żaden nie pochłonął całego motka, z każdego zostało na oko ok. 2 dkg.

 Można więc powiedzieć, że włóczka dość wydajna. Robione bardzo prosto. Nie lubię za bardzo rozpisywać jak, bo każda, która robótkuje, przyglądnie się dokładne i mniej-więcej będzie wiedziała co i jak. A ktoś, kto na drutach nie robi, to nie wytłumaczę, bo nie umiem za bardzo objaśnić co i jak - robiłam "z głowy", bez żadnego schematu, przy wykończeniach wspomogłam się szydełkiem. Jak w zasadzie wszystko co robię - improwizacja.
Jeden jest "szalowaty", zszyty i należy go obwinąć dookoła szyi.

Drugi ma wciągnięty sznureczek i mozna dopasować do szyi jak tam się chce.

Przyjdzie mi chyba na te dziergadła moje szafę dokupić, tylko gdzie ją postawię :/
Dla tych otulaków pasuje mi znaleźć właścicielki ...Jakby co, to proszę o kontakt na maila ( jest dostępny na bocznym pasku pod notką "o mnie".)
PS na drugi dzień :
Otulaki już zostały rozparcelowane, zostają więc u mnie tylko na zdjęciach :)

piątek, 12 października 2012

Golfiaczek

Cieplutki golfiaczek .

Zrobiłam z YarnArt Shetland, kolor - delikatny melanż granatu z ciemną morską zielenią, którego to już ( jak większość) nijak uchwycić na zdjęciu nie mogę.




 Dorabiam właśnie mitenki do łokcia do kompletu. A całość + śliwkowa chusta którą dopiero zrobię, powędruje do mojej ulubionej poetki i koleżanki, Małgosi Południak

niedziela, 15 stycznia 2012

Trochę ryżu + 2 warkocze ...


...  = kolejny szaloopatulacz dla koleżanki. (mój bązowy  sweterek poczeka....on ma czas...jemu się nigdzie nie śpieszy...pani sobie spokojnie podzierga koleżance... :D )
Trudno go było wyeksponować na szybciorka, bo moja Duśka ma tylko pół szyi i brak głowy,  w domu nikogo, kto za modela by popracował, sąsiadka zajęta oglądaniem filmu. Zgodziło się jej dziecię.  Ale dziecię nieletnie, jednocyfrowe w latach, a szyjoopatulacz dla dorosłej osoby. Na dodatek trzeba było obfocić w sposób incognito nie swoją latorośl. Tak więc 2 zdjęcia są na szybciorka zrobione i wyszły "tak se".
Jestem zadowolona z tego, co mi wyszło (z tego, co udziergałam, nie ze zdjęć, których ewidentnie nie umiem robić i optymistycznie szacując, co3 wyjdzie mi jako-tako, najczęściej przypadkowo) - jest ciepłe, solidne, daje się zawinąć podwójnie , świetnie i różnorodnie układa się, jest możliwość naciągnąć jedną warstwę na głowę zamiast czapki. Nie wiem co to za włóczka, bo robiłam "z materiału powierzonego". Wiem tylko, że dostana z USA, czarna, bardzo miękutka i cieplutka, grubawa stosunkowo, ale bez przesady , świetna w robocie. Jakie będzie w użytkowaniu - to już czas pokaże :) Szerokość : 3razy po 9 oczek ryżu + 2 razy 6 oczek na warkocz = 39 oczek w sumie, zszywany. Długości nie zmierzyłam. Tzn. mierzyłam na oko i dziergałam do momentu, aż uznałam : będzie dość :)

Jeszcze raz przepraszam, że musiałam przyspieszyć losowanie mojej rozdawajki, wyniki są poniżej. Przykro mi, że jedna osoba jak dotąd trafiła "już po czasie, choć w czasie". Obiecuję coś zorganizować bliżej wiosny. Pozdrowienia dla wszystkich zaglądających!