Tytułowe zimowe przetwory zaczęłam od... nastawienia orzechówki :) Pierwszy raz robiłam w ubiegłym roku i wyszła rewelacyjnie, więc postanowiłam, że będzie corocznym rytuałem.
Żeby nie było - nie z alkoholicznych zapędów, to na lekarstwo, dla zdrowotności i sprawdzone, że nic tak doskonale i szybko nie leczy kłopotów z żołądkiem, jak kieliszek tego specjału.
Przepis na specjał wyszperałam w internecie już nie pamiętam gdzie. Pamiętam za to, że podobno z niewielkimi modyfikacjami przepis ma ponad 200 lat i ja się nim podzielę, bo czemu niby nie - do dużego słoja pakujemy :
25 zielonych orzechów włoskich w łupinach pokroić
pół litra czystej wódki
200 ml spirytusu
200 ml wody
300-400ml miodu
+ można dodać odrobinę cynamonu i 2-3 goździki(ja dodaję)
Orzechówkę powinno się robić 1 lipca, orzechy radzę kroić w rękawiczkach (chyba, że nie będą przeszkadzać brunatne plamy przez prawie miesiąc :D ) Szczelnie zakręcamy słój, trzymamy w ciemnym miejscu, potrząsamy nim co parę dni aż do Nowego Roku. W styczniu zlewamy delikatnie, najlepiej przez gazę czy cokolwiek filtrującego do butelek i odstawiamy do ...1 lipca, kiedy to nastawimy nową orzechówkę a ta jest idealna. Można skrócić oczywiście obydwa procesy o 2-3 miesiące, ale taka prawdziwa, powinna być tak właśnie poprowadzona.
1 lipca do oczywiście data umowna, chodzi o przełom czerwca i lipca a przede wszystkim o to, by orzechy i łupiny nie były za twarde i dały się bez problemu pokroić (jeśli ktoś chciałby robić, to radzę się spieszyć, to już ostatnie dni). I na prawdę radzę nie zapomnieć założyć gumowych rękawiczek.
Chętnie przyjmę różne przepisy na nalewki owocowe w celach porównawczych. Chcę zrobić dobrą wiśniówkę i malinówkę.
Moi mili odwiedzacze :)
piątek, 4 lipca 2014
niedziela, 22 czerwca 2014
Koralowy szal
Wreeeeeszcie skończyłam ten szal - jeden z dwóch zaczętych. Mimo, że nitka cienka (YarnArt cotton soft), dziergało się to całkiem sprawnie. Tyle tylko, że inne sprawy odciągały mnie od dziergania a na dodatek powodowały, że jakoś tak na chwilkę, w dostępnym wolnym czasie jakoś mi się nie chciało.
No ale jest, więc się chwalę, chociaż pewnie niektóre osoby widziały już wczoraj na Facebooku.
No ale jest, więc się chwalę, chociaż pewnie niektóre osoby widziały już wczoraj na Facebooku.
poniedziałek, 9 czerwca 2014
Nic mi się nie chce
Wszystko idzie jakoś ... no chyba właśnie nie idzie. Aż jestem sama na siebie zła, bo ogarnął mnie taki słabuś, że wszystko robię z największym wysiłkiem. Problemem jest nawet nastawienie pralki, no bo jak się skończy, to i rozwiesić trzeba :/
Pogoda prawie afrykańska totalnie mi nie służy - słońce uczula, za wysoka temperatura otoczenia potęguje uczucie słabusia. Najlepiej wychodzi mi leżenie odłogiem.
Nawet nałogowe machanie drutami okazuje się być nienałogowe - zaczęte dwa szale nie chcą się jakoś skończyć. Machnę po parę rządków i odkładam :/
Chętnie przyjmę dobre rady jak samej sobie nakopać do tyłka, żeby podkręcić jakoś życiowe obroty i stanąć twarzą w twarz z nie specjalnie lubianym przeze mnie latem.
Pogoda prawie afrykańska totalnie mi nie służy - słońce uczula, za wysoka temperatura otoczenia potęguje uczucie słabusia. Najlepiej wychodzi mi leżenie odłogiem.
Nawet nałogowe machanie drutami okazuje się być nienałogowe - zaczęte dwa szale nie chcą się jakoś skończyć. Machnę po parę rządków i odkładam :/
wtorek, 20 maja 2014
Letni dziurawiec
Powstało toto z jednego motka YarnArt cotton soft i nawet odrobinę jeszcze zostało :)
Mimo, że dość cienkie, robiło się całkiem nieźle. Ponieważ miałam tego trzy motki, z drugiego zaczęłam właśnie szal. Gdy skończę, przypuszczam, że będę miała serdecznie dość i koralowego koloru i tej włóczki, więc trzeci motek pójdzie do zapasów :) No chyba, że ktoś bardzo zapragnie, żebym z niego coś udziubała, to znając siebie - nie odmówię ;)
Mimo, że dość cienkie, robiło się całkiem nieźle. Ponieważ miałam tego trzy motki, z drugiego zaczęłam właśnie szal. Gdy skończę, przypuszczam, że będę miała serdecznie dość i koralowego koloru i tej włóczki, więc trzeci motek pójdzie do zapasów :) No chyba, że ktoś bardzo zapragnie, żebym z niego coś udziubała, to znając siebie - nie odmówię ;)
niedziela, 11 maja 2014
Warkoczowa tunika-bezrękawnik
Wykorzystałam ok. 18 dkg Peterle Wolle Mohave w kolorze liliowym. No i jest taki bezrękawnik-tunika, rozmiar ok 44-48, więc na mojej Duśce nieco wisi.
Pokazałam na facebooku, ale tutaj nie, jak zagospodarowałam resztki jeansowo-niebieskiej i czarnej cienkiej wełenki, więc nadrabiam i zamieszczam zdjęcie kolejnej czapki.
Jestem wściekła, bo coś podgryza niedojrzałe kuleczki mojej czerwonej porzeczki na balkonie. Obejrzałam niby dokładnie, czy nie ma jakiegoś ślimaka czy gąsienicy (w ubiegłym roku była taka gruba, zielona, pasła się pod listkami schowana) ale niby nic nie widzę :/ Zna się ktoś na tym? może jakieś owady?
Pokazałam na facebooku, ale tutaj nie, jak zagospodarowałam resztki jeansowo-niebieskiej i czarnej cienkiej wełenki, więc nadrabiam i zamieszczam zdjęcie kolejnej czapki.
Jestem wściekła, bo coś podgryza niedojrzałe kuleczki mojej czerwonej porzeczki na balkonie. Obejrzałam niby dokładnie, czy nie ma jakiegoś ślimaka czy gąsienicy (w ubiegłym roku była taka gruba, zielona, pasła się pod listkami schowana) ale niby nic nie widzę :/ Zna się ktoś na tym? może jakieś owady?
wtorek, 6 maja 2014
Nie pytajcie po co i dlaczego...
..z początkiem maja zrobiłam...2 czapki :D
Chyba dlatego, że miałam 2 różne motki Alize Burcum Batk i "koniecznie i natychmiast" chciałam zobaczyć, jak się rozkładają kolory.
Chyba dlatego, że miałam 2 różne motki Alize Burcum Batk i "koniecznie i natychmiast" chciałam zobaczyć, jak się rozkładają kolory.
czwartek, 1 maja 2014
Już maj
Ależ ten czas leci! Maj przywitał piękną pogodą, optymalną do spacerów temperaturą a ja ...siedzę w domu z dość mocno bolącym gardłem :/
Nie ma jednak aż tak źle - siedzę sobie herbatkę popijam, słucham muzyczki i przerabiam fioletowawy moherek na warkoczową tunikę
Dokonałam przeglądu na balkonie - jest dobrze. Poziomki zaczynają kwitnąć, czerwona porzeczka i w tym roku coś będzie na sobie miała. Wygląda też na to, że podkradziona mamie z ogródka zeszłoroczna pietruszka na natkę, chyba postanowiła rosnąć pod porzeczką.
Drutuję dzielnie tunikę i chcę ją szybko skończyć, bo mam parę kolejnych pomysłów. Zapasy włóczkowe mam, a w związku z pewnym jednym konkretnym, czekają już świeżo kupione małe, kolorowe motki "etaminek".
Jak to u mnie bywa, nie wykluczam, że po skończeniu tuniki zabiorę się za zupełnie inny projekt niż w tym momencie kolebocze mi się po głowie. Jedno jest pewne - coś na pewno udrutuję, bo to taki mój nałóg, żyć bez tego nie mogę :)
Nie ma jednak aż tak źle - siedzę sobie herbatkę popijam, słucham muzyczki i przerabiam fioletowawy moherek na warkoczową tunikę
Dokonałam przeglądu na balkonie - jest dobrze. Poziomki zaczynają kwitnąć, czerwona porzeczka i w tym roku coś będzie na sobie miała. Wygląda też na to, że podkradziona mamie z ogródka zeszłoroczna pietruszka na natkę, chyba postanowiła rosnąć pod porzeczką.
Drutuję dzielnie tunikę i chcę ją szybko skończyć, bo mam parę kolejnych pomysłów. Zapasy włóczkowe mam, a w związku z pewnym jednym konkretnym, czekają już świeżo kupione małe, kolorowe motki "etaminek".
Jak to u mnie bywa, nie wykluczam, że po skończeniu tuniki zabiorę się za zupełnie inny projekt niż w tym momencie kolebocze mi się po głowie. Jedno jest pewne - coś na pewno udrutuję, bo to taki mój nałóg, żyć bez tego nie mogę :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)













