Za to powrót do domu... To był podróżniczy hardcore. Wracałam w niedzielny szczyt upałów prawie 40 stopniowych, w pociągu siadła klimatyzacja po 20 minutach i tak było już do końca... Życie uratowało mi 7 zł wydane dzień wcześniej na wachlarzyk, bo już nie dawałam rady - miał być rześki Bałtyk a nie jakieś tropiki :D Zaznaczam, że nie narzekam, traktuję to jako część wakacyjnych przygód :D
Moi mili odwiedzacze :)
sobota, 11 lipca 2026
Czerwcowy Rewal/Trzęsacz
Ten kierunek dawno chodził mi po głowie, w końcu stwierdziłam, że to już czas, bo lata lecą i podróże z przesiadkami mogą być bardziej problematyczne. Nie zawiodłam się. Rewal urokliwy chociaż trafiłam miejscami na niedokończone remonty no i prawie wszystkie zejścia na plażę schodami. Za to widoki przepiękne. Spacer i górą i dołem do Trzęsacza mega przyjemny. Tą ocalałą ścianę kościółka zawsze chciałam zobaczyć i wreszcie się udało :) Pogoda dopisała aż nadto. W ostatnie dni wychodziłam na plażę po 6 rano, bo koło 9 było dla mnie już za gorąco i to było świetne - w zasadzie pusto, czasem gdzieś tam pojedyncze osoby przeszły brzegiem, najczęściej z pieskami lub biegacze.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

.jpg)


.jpg)

Seeing those famous Trzęsacz ruins in person after waiting so long must have felt amazing. Early morning beach walks are my absolute favorite way to travel, especially when you get the peaceful shore completely to yourself before the crowds arrive. That train ride back, though... what an ordeal. That cheap little fan turned out to be the ultimate hero for surviving forty-degree heat without air conditioning.
OdpowiedzUsuńBeautiful photos!!! Warm greetings from Montreal, Canada.
OdpowiedzUsuń