Moi mili odwiedzacze :)

czwartek, 20 września 2012

piątek, 7 września 2012

Ponczo-golfiak dla ośmiolatki

O - takie coś :
Muszę jeszcze kupić i doszyć guziczki do golfika i na dół. Prezentacja znów na Duśce, więc "nie leży jak należy". Ale myślę, że wiadomo o co chodzi :)
Jeszcze dwa zdjęcia dla dociekliwych - zbliżenie na  miejsce dla guziczków przy golfie i rozporku.

Garść szczegółów : włóczka turecka Noemi, ok. 13 dkg - bardzo mięciutka i milutka. Robiłam od dołu, powyżej rozporka złączyłam i dalej dziergałam "na okrągło" gubiąc oczka aż do obwodu golfika - tu rozdzieliłam znowu. Wykończenie i kwiatuszki - szydełkiem.

Obiecywałam zdjęcia na "żywej istocie", pamiętam. Tyle tylko że istota mieszka poza domem i na dodatek nie specjalnie lubi mi pozować. Mam nadzieję, że namówię przy najbliższej wizycie na przebieranki i zamieszczę kilka zdjęć tego, co prezentowała Duśka.

piątek, 24 sierpnia 2012

Zielona tunika

Wreeeeeeszcie skończyłam. Trwało to niezwykle długo, bo zupełnie inne sprawy miałam na głowie..
Jest taka, jak sobie wymyśliłam - prosta, dekolt i rozporek ozdobiony aplikacją szydełkowo-hafcianą.
Za parę dni będą lepsze (mam nadzieję) zdjęcia, bo tuniczkę przepiorę, nadając jej kształty, zdjęcia zrobię w dzień i na córce. No i przede wszystkim może douczę się, jak ten nowy aparat ( czytaj : zwykła pstrykawka) obsługiwać, bo nie mam już dzisiaj ani sił, ani ochoty na studiowanie instrukcji. Dobra - przyznam się. Wszystko co ma kilka funkcji więcej od najprostszego miksera, jest dla mnie porażająco niedostępne. Musi mnie dziecię doszkolić, jak się tym posługiwać. Ale wracam do tuniki, wygląda mniej więcej  tak :

 Dekolt i rozporek :
I jeszcze jedno zdjęcie całości, chociaż wcale nie lepsze od pierwszego :/

P.S.
Dzień następny - jeszcze jedno zdjęcie


sobota, 18 sierpnia 2012

Kombinacja mulinkowo-koralikowa

Na nic nie mam czasu. Tunika zaczęta leży już prawie miesiąc. Dziś wreszcie trochę wolnego, zasiadłam z drutami i ... ewidentnie mi nie idzie:/ Odłożyłam, bo dzierganie ma być przecież przyjemnością, niech czeka na lepsze podejście.
Pogrzebałam po szufladach, chcąc znaleźć sobie do roboty coś, co mogłabym przede wszystkim od razu skończyć, bo nie zniosę rozgrzebanej kolejnej rzeczy. Tym sposobem na koniec lata zrobiłam coś w rodzaju letniego naszyjnika. Wykorzystałam kilka odcieni zielonej muliny, szydełko i parenaście  koralików ze swojego cudownego słoja z mixem wielu różnych pierdołek.
Efekt taki sobie, bo biżuteria to akurat nie moja działka i nie mam o tym większego pojęcia. Mimo wszystko jestem zadowolona z tego byle czegoś i nawet być może, parę razy to założę :)
A teraz najsłabsza część artystyczna tego posta, gorsza nawet od częstochowskiego rymu końcówki poprzedniego zdania - zdjęcia.
Na szczęście to już ostatnie robione moją nędzną komórką, od przyszłego tygodnia będę  miała stałe aparat pod ręką.


sobota, 28 lipca 2012

Finał rozdawajki szalowej

Zawsze bardzo mnie cieszy, że tyle osób zgłasza się po "fanta", a jak przychodzi do finału, to - nie będę w słowach przebierała - szlag trafia, że tylko jedną osobę mogę obdarować.
 Bo nie dość, że chciałabym wszystkich, to do tego mam coś na kształt poczucia winy,  że innym, często stałym gościom do których i ja chętnie zaglądam, tym razem się nie dostało :(
Tak więc najpierw do wszystkich, którym się nie dostało, ślę pozdrowienia, dobrą myśl popartą słowem i nadzieją, że może następnym razem. Bo znając siebie - na pewno coś dla Was jeszcze przygotuję :)
         A o kontakt proszę kami, która jako trzecia zapisała się 7 lipca o 20,48. Prześlij na maila dane potrzebne do wysyłki szala :)
mal.prz@gmail.com

piątek, 27 lipca 2012

Szal dla Margarithes i niespodziewany prezent

Wiem że dotarł, mogę więc wkleić te marne zdjęcia zrobione komórką
(już niedługo będę miała aparat dostępny:), mam nadzieję, że następne zdjęcia będą już w miarę przyzwoite).
Szal bardzo podobny do tego rozdawajkowego, po który można wpisywać się jeszcze do jutra.
Ten jest grafitowy, węższy, ale nieco dłuższy. Leciutki - zrobiony z motka 10dkg YarnArt cotton soft i te 600metrów jakie zawiera motek, wystarczyło na całość tym wzorkiem.
Można nosić eksponując ażur -
Fantazyjnie upinając, np. tak -
A jak przyjdą pierwsze chłody - zwinąć i omotać koło szyi w poniższy sposób, na 100% dostarczy  komfortu termicznego :)

Małgosiu - niech Ci służy :)
W najbliższych dniach będę miała nieco czasu, wreszcie nadrobię zaległości w lekturze blogów.
Dzisiaj, po  powrocie do domku, czekała mnie niespodziewana niespodzianka :)
Piękny wisior w pomarańczach od Czarnej Loli. Dziękuję koleżanko miła, bardzo mi się podoba :). A teraz znikam, muszę się rozpakować, posegregować pranko i nacieszyć się "własnymi śmieciami" :)

piątek, 20 lipca 2012

Post właściwie o niczym

Wprawdzie coś udziergałam, ale nie mogę pokazać, ani napisać co, bo ma to być niespodzianka dla kogoś, kto tu zagląda:) Więc dopóki osoba nie dostanie przesyłki - na razie nic nie mówię.
A dziergałam m. in. na krakowskim balkonie, z którego często spoglądałam w górę, bo chmurki, przeświecające je niekiedy słońce, tworzyły piękne widoki w tym tygodniu. Dobrze, że nie miałam ze sobą aparatu, bo pewnie nastąpiłoby tu wklejenie pewnie z 10 chmurzastych fotek :D
Ale jak zobaczyłam przepiękną tęczę, pożałowałam bardzo braku urządzenia, bo widok był przeuroczy. Pstryknęłam poniższe komórką marnej jakości, więc i zdjęcie marne, ale nie mogłam sobie odmówić
 To nawet nie jest 1/10 efektu, jaki miałam przed oczami i piałam z zachwytu, jak zawsze z resztą, gdy tęczę widzę :)