Moi mili odwiedzacze :)

poniedziałek, 18 marca 2013

Drobiazgi

Trzy drobiazgi powstały ostatnio.
Zacznę od końca, czyli niewielkiej chusty-zamotki, której ostatnie oczka robiłam jeszcze dzisiaj. Gładziutko dziergana niemal mechanicznie w czasie oglądania filmu, wykończona szydełkiem Z lubianej przeze mnie NAKO Moher Special w jasnym popielu.




 Zima się kończy, ale na specjale życzenie zrobiłam jeszcze czapkę-mordziaka. Mam nadzieję, że będzie się podobać właścicielce. Czapki to nie za bardzo moja specjalność i mam stresa. Wygląda tak -
I ostatnia rzecz, jaką mam dzisiaj do pokazania - moja niemalże "firmowa" chusta, którą zrobiłam z fioletowej Merino Gold na facebookową wymiankę świąteczną. Wiem, że już dotarła, więc mogę pokazać. "Firmowa", bo takich zrobiłam w "chuścianej karierze" najwięcej. Lubię je robić i wiem, że w miarę się podobają, no bo chyba nie zawracano by mi głowy o zrobienie takiej samej czy podobnej.







wtorek, 12 marca 2013

sweter/tunika

Najzwyklejszy ze zwykłych sweterek/tunika. Zero wzoru, więc i wydziergałam błyskawicznie w 2 dni. Robiło mi się świetnie z tej okazyjnej włóczki kupionej na Allegro - to chyba mieszanka mięciutkiego ciemnozielonego akrylu z odrobiną wiskozy w kolorowym oplocie, który daje efekt melanżu.
Dół i przy rękawach wykończyłam szydełkiem żeby
a) się nie zwijało
b) przedłużyć odrobinkę, bo okazało się, że wypada, by było ok.2cm dłuższe.
No i w efekcie wygląda to tak :


niedziela, 10 marca 2013

Śliwkowy sweterek/tunika

"W bólach i mękach", bo ponad miesiąc dziergałam ten ciuch. Szło opornie z powodów :
a) braku czasu
b) nieprzekonania do fasonu, jaki chciała córka
c)nie najlepiej robiło mi się z tej włóczki
  Fason w sumie dość prosty, tyle tylko, że dekolt wedle życzeń dość duży i przesunięty na bok, by odsłaniał jedno ramię.  Dekolt zrobiony asymetrycznie, żeby nie ciągnął i nie skręcał swetra w jedną stronę, przy ściągnięciu. Nigdy tak nie robiłam i nie do końca byłam przekonana, czy to będzie dobrze. Robiłam oczywiście bez schematu na tzw. oko.
   Okazało się, że jest całkiem ok, chociaż zdjęcia może nie do końca o tym przekonują.  Kolejny raz wyszło, że nie mam w domu dobrego miejsca właściwie naświetlonego, by robić takie fotki no i moje umiejętności fotograficzne są po prostu nijakie.
   Zużyłam ok.30dkg Merino Gold. (cienkawa wełenka z udziałem 40% akrylu) Mieszane uczucie mam co do tej włóczki. Nie  odpowiada mi przede wszystkim jej skręt, który  podczas dziergania momentami mi się rozłaził. Z kolei w gotowym już wyrobie jest całkiem przyjemna
Ostatni punkt wpisu - poniższe zdjęcia + info, że do skończenia kolejnej tuniki zostało mi ok. półtorej rękawa, więc wnet będzie kolejny post i zdjęcie :)



 

piątek, 8 marca 2013

Czarna, lekka zamotka

   Zaniedbałam bloga. Nie mam nic na swoją obronę, poza skromnym spuszczeniem głowy i obietnicą poprawy.Usprawiedliwieniem to nie jest, że inne rzeczy też leżą odłogiem i robię tylko to, co absolutnie muszę - dopadło mnie coś na kształt wiosennego przemęczenia. Mam nadzieję, że wnet ten stan przeminie, bo zaczyna mnie wręcz niepokoić. Najchętniej bym spała na okrągło.
   W mękach kilkutygodniowych utoczyłam fioletowy sweterek, który pokażę jutro - teraz się suszy, a jutro będzie i jego właścicielka (mam nadzieję, że zadowolona), to zrobię na niej od razu zdjęcie.
    Póki co, żeby nie było tak pusto - zrobiona na szybko czarna, lekka zamotka, czyli luźno udziergana chusta z niewielką, delikatną falbanką. W sam raz na nadchodzące przejściowe dni, z chłodu do ciepła. Zamotać ją można oczywiście dowolnie, ja do zdjęcia zrobiłam to tak :


niedziela, 27 stycznia 2013

Podzielisz się swoim 1% ???

 Rehabilitacja mojej siostrzenicy od kilku lat pochłania kosmiczne środki. Tańczyć już nie musi, niech stanie samodzielnie na nogi.

niedziela, 20 stycznia 2013

Grafitowa tunika rozmiar 36

Nie lubię upałów, ale na przekór zimie udłubałam cieniznę grafitową z YarnArt Cotton w rozmiarze 36.Fason -  inwencja własna, powstająca w sporej części już w trakcie dziergania - uważam za udany. Dekolt wykombinowałam tak, by plisę dekoltu stanowił szaliczek podtrzymujący całość i dawał się fantazyjnie wiązać czy upinać na różne sposoby. Nie byłam pewna, czy dobrze to wymyśliłam, ale okazało się, że prezentuje się dobrze, moim zdaniem nawet bardzo dobrze. Robiłam "na okrągło" od dołu, rozdzielając dopiero pod pachami. Szal-plisa doszyta z tyłu, z przodu złapana na wysokości biustu, podtrzymuje całość i stanowi moim zdaniem o 80% uroku tuniki.




sobota, 12 stycznia 2013

Szalik

Pierwsza rzecz skończona w tym roku. Skończona, bo zaczęta tunika utknęła przed samym finałem - zabrakło nieco włóczki. Czekając aż zamówiony motek dotrze, machnęłam między czasie szaliczek, utylizując tym samym zalegającą odrobinę melanżu w jasnych odcieniach  beżu, popielu i śmietankowej bieli. Udłubałam taki prosty, długi, miękki szalik-zawijak, o zwężonych końcach, zakończonych jednym, grubym frędzlem. Da się zawinąć 3-4 razy wokół szyi. Raczej nie na wielkie mrozy, ale na zbliżające się przecież przedwiośnie - jak znalazł. Chociaż i teraz jako zimowa apaszka jak najbardziej.