Zacznę od końca, czyli niewielkiej chusty-zamotki, której ostatnie oczka robiłam jeszcze dzisiaj. Gładziutko dziergana niemal mechanicznie w czasie oglądania filmu, wykończona szydełkiem Z lubianej przeze mnie NAKO Moher Special w jasnym popielu.
Zima się kończy, ale na specjale życzenie zrobiłam jeszcze czapkę-mordziaka. Mam nadzieję, że będzie się podobać właścicielce. Czapki to nie za bardzo moja specjalność i mam stresa. Wygląda tak -
I ostatnia rzecz, jaką mam dzisiaj do pokazania - moja niemalże "firmowa" chusta, którą zrobiłam z fioletowej Merino Gold na facebookową wymiankę świąteczną. Wiem, że już dotarła, więc mogę pokazać. "Firmowa", bo takich zrobiłam w "chuścianej karierze" najwięcej. Lubię je robić i wiem, że w miarę się podobają, no bo chyba nie zawracano by mi głowy o zrobienie takiej samej czy podobnej.























