Kolor oliwkowy. Włóczka ze zwiniętych zapasów o składzie zapomnianym
( najprawdopodobniej akryl, być może z maleńkim udziałem wełny).
Etolę dorobiłam z potrójnej grubości, bo zostało dość dużo. Nie chciałam robić z rękawami, bo uznałam, że będzie za bardzo nijakie kolorystyczne. A tak "oliwkową mdłość" przełamią np. czarne, grafitowe czy jeszcze inne rękawy, czegoś założonego po spód.
Całość prezentuje się tak :
Cieszę się, że skończyłam, bo jakoś męczyła mnie ta oliwka. Z przyjemnością chwyciłam za bardziej kolorowy motek i jestem w trakcie -
- w trakcie czegoś, co jako gotowca pokażę może nawet jutro, bo szybko się robi. Najpóźniej pojutrze.
Moi mili odwiedzacze :)
wtorek, 4 grudnia 2012
poniedziałek, 3 grudnia 2012
Trochę wiosny i zimy tej jesieni
Taaaak, koniec pięknej jesieni. Dosypało tego białego, mokrego, paskudztwa. Nie za dużo, ale wystarczająco, by się ufajdać prawie po pachy, idąc na zakupy :/
Zrobiło się szaro-buro. Czubek samotnej brzozy przed moim kuchennym oknem wyglądał dziś tak :
A jeszcze dwa dni temu przyjemne +9, pąkom na bzie w przyblokowym ogródku niewiele brakowało, by rozwinąć młode listki - nie wiem czy to dobrze widać na zdjęciu.
Zdaje się, że o przyjemnej jesieni trzeba już zapomnieć. Właściwie nie mam nic przeciw, pod warunkiem, że nie muszę wychodzić z domu, nie mam innych pilnych zajęć i mogę sie rozłożyć z jakimś dziergadłem.
Tak, jak planuję już za pół godziny - ciepła herbatka, jakiś audiobook lub film i ...pewnie skończę tunikę, którą prawdopodobnie jutro zaprezentuję :)
Zrobiło się szaro-buro. Czubek samotnej brzozy przed moim kuchennym oknem wyglądał dziś tak :
A jeszcze dwa dni temu przyjemne +9, pąkom na bzie w przyblokowym ogródku niewiele brakowało, by rozwinąć młode listki - nie wiem czy to dobrze widać na zdjęciu.
Zdaje się, że o przyjemnej jesieni trzeba już zapomnieć. Właściwie nie mam nic przeciw, pod warunkiem, że nie muszę wychodzić z domu, nie mam innych pilnych zajęć i mogę sie rozłożyć z jakimś dziergadłem.
Tak, jak planuję już za pół godziny - ciepła herbatka, jakiś audiobook lub film i ...pewnie skończę tunikę, którą prawdopodobnie jutro zaprezentuję :)
piątek, 23 listopada 2012
2w1 czyli szalokaptur
Tyle co zrobiony mój szalokaptur. To znaczy już nie mój, bo jeszcze wykończeniem byłam zajęta, gdy pierworodna oświadczyła "żeby jasność była, to jest moje" A niech ma, aż tak bardzo mi na tym nie zależy - bardziej chodziło o zrobienie pierwszy raz czegoś takiego. W zasadzie wyszło według oczekiwań, więc jestem zadowolona.
YarnArt Shetland - ten sam, z którego robiłam golfiak dla Małgosi 2 czy 3 posty niżej.
PS
Mojej bezgłowej Duśce przybyła nowa koleżanka - ta dla odmiany ma tylko głowę :) Dzisaj debiutuje w tym kapturku. Muszę ją jakoś nazwać, ale jakoś...nie mam głowy jak ją mianować.
PS
Mojej bezgłowej Duśce przybyła nowa koleżanka - ta dla odmiany ma tylko głowę :) Dzisaj debiutuje w tym kapturku. Muszę ją jakoś nazwać, ale jakoś...nie mam głowy jak ją mianować.
piątek, 9 listopada 2012
Chusta
Chusta z 30dkg YarnArt Shetland w lekko melanżowatej śliwce. Typowo zimowa, do otulenia. Myślę, że opisywać nie muszę, bo kto dzierga na drutach, wszystko na podstawie zdjęć będzie wiedzieć, a kto nie dzierga, to szczegóły techniczne niewiele wniosą:) Chusta zrobiona Dla Małgosi - http://wcieniuskrzydel.blogspot.com/
poniedziałek, 22 października 2012
Jesień mglista i złocista
Czyli taka, jaka dzisiaj była - po prostu piękna. Będzie trochę zdjęć, bo nie potrafię sobie odmówić ich wklejenia tutaj. Za to powstrzymam słowotok, bo co tu dużo mówić, kiedy człowiek miał takie obrazy przed sobą. To się chłonie bezsłownie :)
A robótkowo - dzieje się śliwkowata chusta.
Jak się udzieje, zostanie pokazana.
A robótkowo - dzieje się śliwkowata chusta.
Jak się udzieje, zostanie pokazana.
piątek, 12 października 2012
Golfiaczek
Cieplutki golfiaczek .
Zrobiłam z YarnArt Shetland, kolor - delikatny melanż granatu z ciemną morską zielenią, którego to już ( jak większość) nijak uchwycić na zdjęciu nie mogę.
Dorabiam właśnie mitenki do łokcia do kompletu. A całość + śliwkowa chusta którą dopiero zrobię, powędruje do mojej ulubionej poetki i koleżanki, Małgosi Południak
Zrobiłam z YarnArt Shetland, kolor - delikatny melanż granatu z ciemną morską zielenią, którego to już ( jak większość) nijak uchwycić na zdjęciu nie mogę.
Dorabiam właśnie mitenki do łokcia do kompletu. A całość + śliwkowa chusta którą dopiero zrobię, powędruje do mojej ulubionej poetki i koleżanki, Małgosi Południak
czwartek, 4 października 2012
Przesyłkowo i jesiennie:)
Kurier kolejne skarby dostarczył, chociaż wcześniejsze jeszcze nie zdążyłam przerobić :)
Kilka dni temu, listonosz przesyłkę z pięknościami wygranymi na blogu
http://pando-ra-handmade.blogspot.com/
Zrozumiałe chyba jest, że micha mi się cieszy:) W ogóle mi się cieszy:) Bardzo lubię jesień, zwłaszcza takie słoneczne dni jak dzisiejsze. Zerkam sobie na jarzębinę pomiędzy blokami, której powoli zaczynają żółknąć liście.
Wędrówce po kawę do kuchni, towarzyszy rzut oka do malutkiego, przyblokowego ogródka, w którym jesienne kwiaty posadzone ręką sąsiadki pokazują właśnie swoją urodę.
Niby nic się nie dzieje, nigdzie nie wychodzę z domu, bo mam nawał pracy, ale świadomość, że oto moja ukochana pora roku nastała, nastraja mnie tak niemal świątecznie, pozwala cieszyć się stanem świadomości tego co tu i teraz.
A w pola, łąki i lasy jeszcze się wyrwę tej jesieni(mam nadzieję, że nie raz), co zapewne swoimi skromnymi umiejętnościami fotograficznymi udokumentuję :)
Kilka dni temu, listonosz przesyłkę z pięknościami wygranymi na blogu
http://pando-ra-handmade.blogspot.com/
Zrozumiałe chyba jest, że micha mi się cieszy:) W ogóle mi się cieszy:) Bardzo lubię jesień, zwłaszcza takie słoneczne dni jak dzisiejsze. Zerkam sobie na jarzębinę pomiędzy blokami, której powoli zaczynają żółknąć liście.
Wędrówce po kawę do kuchni, towarzyszy rzut oka do malutkiego, przyblokowego ogródka, w którym jesienne kwiaty posadzone ręką sąsiadki pokazują właśnie swoją urodę.
Niby nic się nie dzieje, nigdzie nie wychodzę z domu, bo mam nawał pracy, ale świadomość, że oto moja ukochana pora roku nastała, nastraja mnie tak niemal świątecznie, pozwala cieszyć się stanem świadomości tego co tu i teraz.
A w pola, łąki i lasy jeszcze się wyrwę tej jesieni(mam nadzieję, że nie raz), co zapewne swoimi skromnymi umiejętnościami fotograficznymi udokumentuję :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


































