Tuniczka morsko-turkusowa. Pokazywana zaczęta gdzieś niżej na dowód, że "się robi". W między czasie ze dwa razy pruta i zaczynana od nowa. Wreszcie doczekała się ukończenia. Córka liczy, że dekolt bardziej się rozciągnie po premierowym praniu, bo miał być szerszy.
Zrobił się jeszcze na szybciora szaliczek wrzosowaty dla mamy, jako dokładka do świąteczno-imieninowego prezentu. Taki :
Moi mili odwiedzacze :)
wtorek, 27 grudnia 2011
czwartek, 22 grudnia 2011
Jednak jeszcze raz przed Świętami
Zdrowieję:) Zamierzam ogarnąć całokształt:) A nawet zrobiłam lekką, zimową szalikoapaszkę, objechaną delikatną, małą falbanką. Melanż brązu i beżu z delikatnym, srebrnym błyskiem.
Rozłożone wygląda to tak :
I daje się wiązać, upinać pod szyją na różne sposoby, m.in. tak :
Rozłożone wygląda to tak :
I daje się wiązać, upinać pod szyją na różne sposoby, m.in. tak :
czy jak tam jeszcze fantazja podpowie - związać, spiąć broszką, czy niechby dyndało puszczone luźno, przez szyję przewieszone. Się zobaczy. Jest luźno zrobione, z miękkich, akrylowych nitek + cieniusieńka srebrna i miękko się poddaje we wszystkie strony. Kolor najbardziej zbliżony do oryginału, to zdjęcie ostatnie (w każdym razie wg mojego monitora). Jestem z tego udziergu bardzo zadowolona.
Wyjście do sklepu zaowocowało spotkaniem z Bernadką
i... prezentem od niej, wyciągniętym z torebki:)
Prezent nie zawisł na choince, tylko na kwiatku, przerabiając go tym sposobem w świąteczny stroik :
Tą bombą kończąc, jeszcze raz składam wszystkim cały stos życzeń świątecznych:)
wtorek, 20 grudnia 2011
AAA!!! BUUUU!!!
Najpierw AAA!!!
Wygrałam u S. i N. ( http://nordberd-moonat.blogspot.com/ ) aniołka. No i przyszło dziś pudło. Sobie myślę, jak można aniołka w takie pudło wielkie...(myśląc "aniołek" widziałam w wyobraźni cacuszko ze zdjęcia wielkości mniej więcej paczki papierosów). A tu anielisko prześliczne, wielkie(sam misiaczek który trzyma mierzy 7cm)! A do Anieliska jeszcze przepiękna stroik-choinka, wiązka pachnącego cynamonu i niezła dawka słodkości. Do tego liścik fikuśnie złożony:) I jak się tu nie cieszyć?
Wkrótce po dostarczycielu paczki zapukał pan listonosz - z karteczką od Agnieszki( http://nitkowo.blogspot.com/):
Agnieszko! Bardzo dziękuję, tym bardziej mi miło, że zupełnie się nie spodziewałam:)
No a teraz - niestety :( - BUUU!!!
Dopadło mnie choróbsko po kilku latach. I to tak, że nie ominęła mnie wizyta u lekarza i pierwszy od chyba jakichś 15 lat antybiotyk. Czuję się po prostu fatalnie. Liczę, że szybko mi przejdzie(szczerze powiem, że pierwsze symptomy ozdrawiania jakby już czuję, w każdym razie da się siedzieć). Tym bardziej, że Święta za pasem, a mój stan przygotowań do nich - szczątkowy zupełnie. W zasadzie mogę przedstawić ten stan na dwóch zdjęciach :
Choinkę ubrałam w jakimś chorym amoku wczoraj po przyjściu od lekarza i z apteki z myślą, że jak tego siłą woli teraz nie zrobię, to najbliższe siły zbiorę po Świętach, a to chyba za późno.
To co na zdjęciu +majonez w lodówce kupiłam parę dni wcześniej(papryczka roboty mamy:), żeby nie było, że wszystko z gotówców). Z wypieków to na razie mam tylko na twarzy:)
Tak więc daję sobie do czwartku na dojście do siebie w miarę, by móc w piątek przekręcić co się da na lewą stronę i siłą rozpędu zrobić wszystko co konieczne. Z doświadczenia wiem, że potrafię(jak muszę) zrobić 99% teoretycznie niemożliwego w jeden dzień, a 1% mniej ważny nie musi być zrobiony:)
Moi drodzy - prawdopodobnie to mój ostatni wpis przed Świętami, więc chciałabym Wam wszystkim złożyć najserdeczniejsze życzenia. Tego co najcenniejsze, czyli duuużo zdrowia. I wszystkiego, czego tylko sobie zapragniecie.
Mam nadzieję, że wybaczycie brak tradycyjnych, pocztą przesyłanych życzeń. Za to po Świętach zaproszę wszystkich chętnych na candy, bo zbliża się rocznica mojego blogowania (ależ to zleciało......)
Wygrałam u S. i N. ( http://nordberd-moonat.blogspot.com/ ) aniołka. No i przyszło dziś pudło. Sobie myślę, jak można aniołka w takie pudło wielkie...(myśląc "aniołek" widziałam w wyobraźni cacuszko ze zdjęcia wielkości mniej więcej paczki papierosów). A tu anielisko prześliczne, wielkie(sam misiaczek który trzyma mierzy 7cm)! A do Anieliska jeszcze przepiękna stroik-choinka, wiązka pachnącego cynamonu i niezła dawka słodkości. Do tego liścik fikuśnie złożony:) I jak się tu nie cieszyć?
Wkrótce po dostarczycielu paczki zapukał pan listonosz - z karteczką od Agnieszki( http://nitkowo.blogspot.com/):
Agnieszko! Bardzo dziękuję, tym bardziej mi miło, że zupełnie się nie spodziewałam:)
No a teraz - niestety :( - BUUU!!!
Dopadło mnie choróbsko po kilku latach. I to tak, że nie ominęła mnie wizyta u lekarza i pierwszy od chyba jakichś 15 lat antybiotyk. Czuję się po prostu fatalnie. Liczę, że szybko mi przejdzie(szczerze powiem, że pierwsze symptomy ozdrawiania jakby już czuję, w każdym razie da się siedzieć). Tym bardziej, że Święta za pasem, a mój stan przygotowań do nich - szczątkowy zupełnie. W zasadzie mogę przedstawić ten stan na dwóch zdjęciach :
Choinkę ubrałam w jakimś chorym amoku wczoraj po przyjściu od lekarza i z apteki z myślą, że jak tego siłą woli teraz nie zrobię, to najbliższe siły zbiorę po Świętach, a to chyba za późno.
To co na zdjęciu +majonez w lodówce kupiłam parę dni wcześniej(papryczka roboty mamy:), żeby nie było, że wszystko z gotówców). Z wypieków to na razie mam tylko na twarzy:)
Tak więc daję sobie do czwartku na dojście do siebie w miarę, by móc w piątek przekręcić co się da na lewą stronę i siłą rozpędu zrobić wszystko co konieczne. Z doświadczenia wiem, że potrafię(jak muszę) zrobić 99% teoretycznie niemożliwego w jeden dzień, a 1% mniej ważny nie musi być zrobiony:)
Moi drodzy - prawdopodobnie to mój ostatni wpis przed Świętami, więc chciałabym Wam wszystkim złożyć najserdeczniejsze życzenia. Tego co najcenniejsze, czyli duuużo zdrowia. I wszystkiego, czego tylko sobie zapragniecie.
Mam nadzieję, że wybaczycie brak tradycyjnych, pocztą przesyłanych życzeń. Za to po Świętach zaproszę wszystkich chętnych na candy, bo zbliża się rocznica mojego blogowania (ależ to zleciało......)
sobota, 17 grudnia 2011
Dla bardzo małej damy
Taki komplecik "na poważnie" - czerwona sukienusia zapinana na szeleczkach z maciupkimi kieszonkami i bolerko do kompletu. Wykończenie szydełkowe. Mniej więcej na pół roczku w porywach do roku(zależy jak będzie dama przybywać). Wiem, że mało praktyczne, ale za to bardzo kochane. Niestety, nijak nie mogłam zrobić porządnego zdjęcia, na wszystkich wyszło mi to jakoś koślawe, a wcale takie nie jest. Na dodatek mam problem coraz większy z monitorem - domaga się pilnej wymiany, obraz mam za ciemny i przekłamuje nieco kolory. W każdym razie to co poniżej, powinno być w ciepłej, dość żywej i wyrazistej czerwieni.Trudno mi powiedzieć, czy takie właśnie zobaczycie.
Co wnikliwsze osoby zaglądające do mnie pewnie się zorientowały, że co innego zaczynam (czasem po kilka rzeczy jednocześnie niemal) a w efekcie robię( i kończę, hahhaha) całkiem co innego. No tak mam i taki mój urok :)
sobota, 10 grudnia 2011
Dietetyczne cukierki choinkowe:)
Sięgając pamięcią mocno wstecz, do dzieciństwa, pamiętam, że na choince, obok przeróżnych ozdób, wisiało na nitkach mnóstwo słodyczy. Oczywiście mama grzmiała groźnie, by nie podjadać, co wszyscy łącznie z ojcem potajemnie i ukradkiem czynili:). Niektórzy (ja, hahaha) sprytnie wyjadali cukierka ze środka, zostawiając ładnie uformowany papierek :D
W tym roku na moim drzewku i osób które zamierzam obdarować, zawisną dietetyczne cukierki, zrobione przeze mnie własnoręcznie. Wyglądają tak :
W tym roku na moim drzewku i osób które zamierzam obdarować, zawisną dietetyczne cukierki, zrobione przeze mnie własnoręcznie. Wyglądają tak :
Są dość duże - ok 12-13 cm, zrobione ze : złotawej folii, kremowej organzy i wąskiej, atłasowej tasiemki. Zrobiłam kilka w ubiegłym roku i sprawdziły się, teraz więc będzie ich więcej.
Ich dietetyczność polega na tym, że zawartością jest gąbka :) Raczej nikt podjadać nie będzie :)
środa, 7 grudnia 2011
Znów wygrana! (Kilka słów przy okazji)
Czyż nie jestem szczęściarą? Ledwie kilka dni temu przyszedł obraz od Ewy wygrany w jej candy, a tu wczoraj - taram!
Anioła wygrałam, o tego, którego zdjęcie pozwoliłam sobie pożyczyć :

Anioła wygrałam, o tego, którego zdjęcie pozwoliłam sobie pożyczyć :
Wygrana bardzo mnie cieszy, będzie sentymentalną pamiątką, bo niezmiernie lubię współny blog tej przesympatycznej pary (http://nordberd-moonat.blogspot.com/), a także ich blogi osobiste, które szczerze polecam.
Robótkowo jest tak u mnie - jakby to obrazowo powiedzieć... jak komu krew z nosa pójdzie, to szybciej, niż ja cokolwiek ostatnio robię. Niestety, czas mam straszliwie mocno ograniczony na przyjemności. Zaczęłam szarą tunikę, która mi po głowie chodziła, na razie jest tyle :

Wiem, że jeszcze nic nie widać - to tylko dowód, że coś dziubię. Tak, wiem też, że niedawno pokazywałam coś całkiem innego, zaczętego, na podobnym etapie robienia. Tamto spruć musiałam, bo zreflektowałam się, że zbyt ciasne zaczęłam. Zniechęciło mnie to nieco i na razie tamte kłębuszki poszły w odstawkę. Mam nadzieję, że to doprowadzę do szczęśliwego końca, wyjdzie ekstra, żebym z dumą mogła zaprezentować.
poniedziałek, 5 grudnia 2011
Szybki komplecik
Czapka z szalikiem. Komplecik zrobiony na szybko, błyskawicznie. Zanim Mikołaj zaniesie w worze jutro pewnej młodej damie - prezentacja przez damę nieco podstarzałą(czyli mnie ;p)
P.S. Zawsze uważałam, że nie umiem czapek robić, czas to przełamać. Co nie umiem, jak umiem! :D:D:D
Nad innymi modelami popracuję :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)














