Moi mili odwiedzacze :)

piątek, 1 kwietnia 2011

Się robi ..

..coś, ale żeby nie było za dobrze, jest ale. Ale jest poważne - już wiem, że włóczki braknie. Będzie więc bez rękawów. O ile i na takie starczy ..bo z długości nie chcę rezygnować...Oblazłam dziś wszystkie 4 sklepy w mojej metropolii gdzie mogę włóczkę kupić. I zonk. Takiej że nie kupię, to wiedziałam, ale chciałam dobrać bardzo ciemny, gorzki brąz, coby górę ewentualnie gładką zrobić, gładkości dodać na rękawach. I ... i na chceniu się skończyło. NI MA! Same cholerne ciepłe brąziki, jaśniejsze od dopuszczalnych. Cóż - przewalę jeszcze Allegro. A jak nie, no to się zobaczy co i na ile starczy ..Do zadowolenia jest mi daleko - jedynie Wandon dyndający z boku humor mi porawia.

Prezentem się pochwalę :)

Prezentem od samej Ewy! - http://evejank.blogspot.com/   Tylko spójrzcie -


Odebrałam przesyłkę na poczcie wymieniwszy ją za awizo i jeszcze po drodze rozpakowałam. Piszczałyśmy z córką z radości, pół drogi wybierając imię. Ona chciała swojsko, ja egzotycznie. Kompromis ? Wanda została przerobiona na Wandi :) Podziękowałam ładnie Ewci mailem, Ewcia zasugerowała luknięcie pod spódniczkę i... Po minięciu szoku podszytego atakiem śmiechu imię zostało zmienione na Wandon :D Podspódniczkowego zdjęcia nie zamieszczę, bo blog nie jest obwarowany ostrzeżeniem, że tylko dla dorosłych - pozostawię to Waszej wyobraźni :)
Ewuniu - dziękuję! Sprawiłaś mi miłą niespodziankę, która zbiegła się z małą miesięcznicą mojego bloga - właśnie minęło mu 3 miesiące - wkraczam w czwarty miesiąc blogowania :)
P.S. ALE JESTEM BEZNADZIEJNA! Zaaferował mnie Wandon do tego stopnia, że zupełnie zapomniałam o małej, niezmiernie uroczej kurce(do której brzuszka jajo można wlożyć). Zaplątała się Wandonowi między nogami, ja się nim zajęłam a kurka cichutko czekała, aż sobie o niej przypomnę. Sory kurko - już cię fotnęłam i do tego posta doklejam :)

wtorek, 29 marca 2011

Tunika

Wreszcie zmęczyłam i z tej radości, mimo wyjątkowo niesprzyjających warunków fotograficznych - obfociłam. Tuniczka dla młodszej córki, mam nadzieję, że teraz będzie już dobra. Na razie bez ludzia, bo ludź w Krakowie. Przyjedzie zapewne na święta i jak się da - będzie lepsze zdjęcie. Myślę, że będzie się podobać, bo ma te cechy, które lubi - wielgachny, opadający z ramion dekolt, długa za tyłek. Gładziutko zrobiona, jedyne akcenty dekoracyjne to wykończenia dołu, rękawów i dekoltu - szydełkiem. Jest z niezwykle miękkiego, smoliście czarnego akrylu - wyjątkowo miękkiego, lejącego i baaaardzo przyjemnego, oplecionego cieniutką, kolorową, satynowo połyskliwą nitką -chyba wiskozową. Moim zdaniem, że tak nieskromnie powiem - jest piękna :)

poniedziałek, 28 marca 2011

Beatka - moja setna obserwatorka

Dwa i pół miesiąca (no, kilka dni dłużej) czekałam na setnego obserwatora, którego miałam w planach obdarować. Została nim Beata - http://haftybeaty.blogspot.com/
Specjalnie dla niej przygotowałam taką małą chusto-szaliko-apaszkę. wiem, że już dotarła, więc mogę zamieścić zdjęcie

Wydziergałam ją z ciemnopopielatej wełenki, która ma takie nopki czerwone i zielone.  Zerknijcie na blog Beaty, z jakim wziękiem prezentuje ją mała modelka,  przypuszczam, że córcia :)

niedziela, 27 marca 2011

Poranna zabawa farbkami - świeczniki

Dzisiaj całkiem z innej beczki. Już dawno zostałam posiadaczką całego pudła surowych, drewnianych świeczników. Poniważ groziło mi bezproduktywne obijanie się o ściany, bo coś nie miałam ochoty dokończyć rękawa tunki ani cokolwiek innego, łapnęłam za farbki i powstały pierwsze 2 próbki - coś na wiosnenną nutę.

Nawet mi sie spodobało to mazianie - więc na pewno nie zawaham się użyć kiedyś pozostałych, tylko bezczelnie podpatrzę, jak to inni robią :) Może zdecyduję się wreszcie popróbować decu, zaopatrzyć się muszę w niezbędne materiały. No - więc świeczniczki odkładam do wyschnięcia, a kogoś z zaglądających do mnie i znających się na rzeczy poproszę o podpowiedź, czym to po wyschnięciu przelakierować - czyli precyzując - jaki lakier kupić, by był : niezbyt drogi, nie śmierdział za bardzo, żeby go nie bylo wiadro, bo co z nim potem zrobię.

sobota, 26 marca 2011

Golf

Ten golf zrobiłam dla siostry, obfociłam i zapomniałam wrzucić na bloga. Właśnie natknęłam się na zdjęcie, robiąc porządek na pulpicie, więc zamieszczam. Jest z wełenki z akrylem, delikatniutki melanż szarawej mięty. Fason i wzór najprostszy z możliwych - takie lubi, więc taki dostała.

środa, 23 marca 2011

Wiosenne bolerko

Prace nad tuniką idą opornie. Póki co, porządkując szafę, postanowiłam przedstawić bolerko, zrobione jakiś czas temu. Bolerko jest z gatunku bardzo ładnych, którego nikt nie chce, a jak chce, to rozmiar nie ten :( więc leży. Ma cudny melanżyk kolorystyczny - brzoskwinowo-pomarańczowy, rozmiar 36, utoczone na drutach, obrobione szydelkiem.

     Zrobione z przyjemnego akrylu, w delikatne,ciemniejsze supełki niezbyt gęsto rozmieszczone - klikając w zdjęcie i powiększając je , jest to marnie, bo marnie, ale widoczne.