Mogę nie mieć w domu wielu rzeczy, mogę mieć mieszkanie do remontu, zdezelowane fotele, postrzępione dywany, ale MUSZĘ mieć kwiaty w doniczkach. Bez nich dom postrzegam jako wyłącznie pomieszczenie, w którym brak przytulności. Przedstawiam część moich roślinek : na początek kaktusy i kaktusopodobne mówiąc w skrócie ( drugie zdjęcie - trochę wstyd - podmarniały aloes i podsychające listki na wilczomleczach, ale spoko - zabiorę się jutro i za nie, odchucham na wiosnę)

A to palemka miniaturka - była jedna, po 2 latach "się zrobiły"dwie.
Bonsai
Teraz 2 największe - plątanina 2 rodzajów liściastych pnączy i fikus, przyniesiony lata temu przez koleżankę w butelce w postaci 3 listków z korzonkami
A to najmniejsze - baobab wyhodowany z nasionka zakupionego na Allegro - jeśli ktoś ma doświadczenie, to może podpowie, bo : wykiełkowalo, kiełek do 5 cm wyrósł stosunkowo szybko i się zatrzymał, jakby nie chciał dalej rosnąć. Przeniosłam ze wschodniego okna na południowe, może coś to da.
Na szafce w pokoju
Na szafkach kuchennych
Na tej szafce żaden rosnąć nie chciał i każdy marniał, więc się wkurzyłam i zainstalowałam sztucznego bluszcza - jeszcze nikt się nie zorientował, że to podróbka :)

No i jeszcze pstryknęłam lianę na paliku.
Tu jeszcze kawałek parapetu - sadzonka kawy, a to większe z kulą nawadniającą (bo się niewygodnie podlewa, więc sobie ułatwiam) i sztuczną różą - nie wiem jak się nazywa.
Na koniec - wypustka o powierzchni około półtorej metra , którą dowcipniś PRLowski nazwał balkonem, a na nim tęsknota za ogrodem i jego namiastka - czerwona porzeczka, która oczywiście już owocowała a teraz sobie zimuje i właśnie została przycięta. Dołączą do niej 2 skrzynki poziomek, które też w domu zimują w cichym kątku. Moja starsza córka chciała być zabawna i sprawić mi do tej groteski ogródkowej krasnala ogrodowego :D Wybiłam jej pomysł z głowy. Proszę przymknąć oko na podrapane barierki - zdążyłam oskrobać do malowania przed zimą, ale pomalować już nie :)

Tyle, choć nie wszystko, a i tak wyszło przydużawo :)