Moi mili odwiedzacze :)

niedziela, 26 lipca 2020

Zamotka podszyjna

Wreszcie coś niewielkiego ale DOKOŃCZONEGO, co mogę pokazać - taka zamotka-podszyjnik - ni to szalik, ni mocno z zęba ścięta chusta. Chodziło mi takie coś po głowie od jakiegoś czasu, więc sobie zrobiłam z cudownego motka od Slavica Yarns.

Dziubałam w pociągu w drodze do i z Jastarni jeszcze w połowie czerwca.
Myślałam, że nic z tego zaplanowanego jeszcze zimą wyjazdu nie będzie, ale udało się i było przepięknie. Ludzi mało, plaża prawie pusta, pogoda wymarzona. Kolaż wspomnień poniżej.

wtorek, 31 grudnia 2019

Szal

  Zapomniałam o nim, leży już jakiś czas i czeka na zblokowanie.
 W odcieniach szarości układających się pasami plus trochę różu ( jakkolwiek to na tym zdjęciu wygląda, w rzeczywistości jest różem ;P)
Wzorek prosty jak lubię, żeby się łatwo zerkało w tv i nie trzeba było koncentrować na pilnowaniu tego, co się dziubie. Z Nako Angora Luks Color. Po zblokowaniu powinien nabrać lekkości i wyeksponować prążkowany wzorek, który wygląda mniej więcej tak, lekko rozciągnięty -

    Przyznam, że jeszcze wczoraj zerknęłam na historię/archiwum swojego bloga, bo dzisiaj mija 9 lat od jego założenia. I zobaczyłam czarno na białym, jak bardzo zaniedbuję w ostatnich latach to miejsce, które początkowo dostarczało tyle radości, dało okazję poznać wiele wspaniałych osób. FB jednak wygrywa ze swoim "tu, teraz, natychmiast", jak zauważyłam - nie tylko u mnie.

   Dam już spokój tym nostalgiom :)
Wszystkim życzę samych wspaniałości w 2020 roku.
 Do zobaczenia "za rok" czyli już niedługo :)

sobota, 28 grudnia 2019

Kontynuując ostatni post...

...dalej nie wiem, gdzie upchnęłam czarną chustę (szczerze mówiąc, zapomniałam jej szukać).

   Komin skończony - widziałabym go za racji koloru  i niebyt obszernego rozmiaru na jakiejś wczesnej nastolatce. Z braku pod ręką wczesnej nastolatki, zdjęcie zrobione na wczesnej pięćdziesiątce, czyli na mnie ;P. Jeśli komuś się podoba (komin, nie wczesna pięćdziesiątka) niezależnie od wieku i chciałby go, to jest wolny - proszę pisać, dogadamy się. Zrobiony ryżykiem + warkocze + widoczne sznurowane pęknięcie. Z Nako Angora Luks, połączone razem nitki ecru i  antyczny róż (kolor na zdjęciu przekłamany nieco, ale to połączenie daje bardzo subtelny, delikatny i fajny efekt).
   Sweter któremu brakowało rękawów już rękawy ma, z tym, że jeden jeszcze nie doszyty, nadzieja więc istnieje, że wkrótce da się go pokazać. Kończę też bluzeczkę prostą, granatową, bawełniano-bambusową i plan jest taki, że będzie na wiosnę/lato.

   Mam nadzieję kochani, że Święta minęły Wam w zdrowiu i spokoju. Wszystkich którzy tu do mnie jeszcze czasem zaglądają, serdecznie pozdrawiam.

sobota, 28 września 2019

Czas ucieka

   Jestem zła sama na siebie, że nie potrafię jakoś stawić czoła uciekającym chwilom, które przechodzą w tygodnie, a na tym blogu to już w miesiące :/ Nawet nie zamierzam tego tematu wałkować, bo to by było już kolejny raz. Po prostu tak jakoś się dzieje. Pewnie najwięcej w tym mojej winy, bo wiadomo, że wszystko jest kwestią organizacji, kiedy nie ma niezależnych od człowieka przeszkód.
   Tak więc kontynuując mój ostatni wpis sprzed kilku miesięcy - chustę czarną na pewno zrobiłam, tylko nie wiem nawet na ten moment gdzie ją upchałam. Liczę, że nastąpi magiczne "kiedyś ją wyciągnę, zrobię zdjęcie i pokażę tutaj".
  W podręcznej pufie leży na pewno "prawie że" gotowy komin a jako że sezon na takie rzeczy się zbliża, zamierzam go wykończyć niebawem..
  Na drutach mam sweter dla siebie, zostało dorobić rękawy i za to wezmę się zaraz po dodaniu tego posta. Jedyne fotki jakie mogę dzisiaj zamieścić, to wspomnienie wakacji w Międzyzdrojach i dzisiaj dostarczony, kolejny kocyk dla wnuczuśka. Prawie taki sam jak popielaty z posta niżej, tylko tym razem zielony. No i większy, bo bąbel też rośnie i większego kocyka-wtulaka potrzebuje.

No..
Czuję ulgę i zadowolenie, że wreszcie coś naskrobałam :)


 

wtorek, 19 marca 2019

Nie wiem, jaki dać tytuł :/

   Jakoś przezimowałam i wraz z prawie wiosną, postanowiłam kolejny raz spróbować otrząsnąć się z jakiegoś przedziwnego stanu zawieszenia życiowego. Parę dobrych lat temu udało mi się mniej więcej o tej porze rzucić palenie, to może teraz jakoś potrząsnę sama sobą i powrócę do większej aktywności w większości dziedzin życia, bo to już jest dramat dramatyczny ze mną :/ Nie ciągnę tego wątku dalej, bo po co się samej pogrążać :(
   Za to mam do pokazania szal już jakiś czas temu zrobiony. Zdjęcie w pośpiechu i w nocy robione więc mocno kiepskie,  ale mniej więcej widać o co chodzi.
   Nie wiem dlaczego wyszedł taki pomarańczowy, bo to ładne ekri z lekko różowawym odcieniem było. Poszedł do właścicielki z dwoma innymi - białym i czarnym, których nie zdążyłam pstryknąć.

   W ostatnią niedzielę wydziubałam dla mojego wnuczunia popielaty kocyk z miękutkiej i milusiej jak aksamit Dolphin baby

    A teraz coś zupełnie innego :)
    Razem z podopiecznymi z WTZ jesteśmy już jedną nogą w wielkanocnym nastroju i radośnie tworzymy takie stroiki :)
Tym kolorowym akcentem kończę, bo niedługo będzie raczej ciemny post - zostało mi ze 3-5 rządków do ukończenia czarnej chusty, którą zamierzam bardzo szybko tutaj tym razem pokazać wcześniej niż na FB (znów przede mną wyzwanie fotograficzne... nie dość że chusta, to jeszcze czarna ...)

środa, 17 października 2018

Ale jak to już październik....

Skoro w moim ostatnim poście był maj .... Czas zaczął jakoś szybciej płynąć chyba, zaczynam samej siebie nie ogarniać...
Dwa posty temu (czyli w kwietniu) wspominałam wrześniowy pobyt nad morzem i marzyło mi się wtedy, żeby znów jeszcze pojechać. Marzenie szybko dość się zrealizowało, bo powtórka była zaraz w czerwcu, dzięki czemu już teraz w październiku mogę powspominać, jak fajnie było :D
(wspomnienia+marzenia=potencjana realizacja, ale tym razem trzeba będzie przynajmniej pół roku zaczekać).

Dzianinowo jestem w czarnej dziurze (czytać : nic nowego nie mam do pokazania)
W pociągu nad morze(czyli początkiem czerwca) zaczęłam szal i do tej pory brakuje ok. 40cm do zakończenia, bo straciłam jakoś do niego serce :/
Zielony sweter dalej nie ma rękawów i nie wiem co z nim zrobię, bo patrząc na siebie i ten gotowy już korpus stwierdzam, że trzebaby spruć :/ Obawiam się, że ze wszystkiego co starsze na zimę, to zmieszczę się jedynie w szaliki :/

Chodzą mi pewne dzianinowe projekty po głowie i liczę, że wraz z nastaniem długich, jesienno-zimowych wieczorów, odnowi się moje druciane hobby.

Zobaczymy.

No i najważniejsza informacja : mam przecudownego drugiego wnuczka, już prawie dwumiesięcznego :) :) :) Liczę godziny do soboty, żeby pojechać i wyniuniać na zapas do następnej wizyty :)

czwartek, 10 maja 2018

Chusta

W biegu nieomal i w tempie niespotykanym, robiłam ekspresem 2 chusty. Tą i drugą, której nie zdążyłam nawet spróbować jako-tako obfotografować, bo czas z wysyłką gonił.
Ta zrobiona z 1 motka Angora active. Druga, której nie mam jak pokazać, to letnia, siateczkowa z falbanką, udziergana z bambusa.
A teraz korzystając z przypływu chęci i entuzjazmu, uciekam i może wreszcie dorobię rękawy do swojego zielonego swetra. Tak więc - do usłyszenia, znikam.