Chyba jestem uzależniona od Bałtyku :) Kocham wszystko od momentu wyjścia z domu, nawet sam proces podróży pociągiem przez całą Polskę - błądzenie wzrokiem za umykającym krajobrazem, długi czas na lekturę, kawę w warsie.
Tym razem beztroskie polegiwanie i powolone spacery w Dąbkach. Ludzi nie AŻ taki nadmiar, biorąc pod uwagę, że to epicentrum sezonu, pogoda udana.
Do tego jednodniowa wycieczka do Darłowa, której głównym celem było zwiedzanie Zamku Książąt Pomorskich, krótki spacer w centrum, przepłynięcie wodnym tramwajem do Darłówka i.... szybka powrotna ucieczka od tłumów do Dąbek :)
10 dni minęło zadziwiająco szybko, miałam wrażenie, że było ich połowę mniej :(
Robótkowo dalej posucha, ale zaczynam oglądać kłębki poupychane w komodach i kusi mnie wełenka bordo. Podejrzewam, że z początkiem jesieni przeproszę się z drutami :)






