Moi mili odwiedzacze :)

piątek, 4 lipca 2014

Przetwory na zimę ;)

   Tytułowe zimowe przetwory zaczęłam od... nastawienia orzechówki :) Pierwszy raz robiłam w ubiegłym roku i wyszła rewelacyjnie, więc postanowiłam, że będzie corocznym rytuałem.
Żeby nie było - nie z alkoholicznych zapędów, to na lekarstwo, dla zdrowotności i sprawdzone, że nic tak doskonale i szybko nie leczy kłopotów z żołądkiem, jak kieliszek tego specjału.
   Przepis na specjał wyszperałam w internecie już nie pamiętam gdzie. Pamiętam za to, że podobno z niewielkimi modyfikacjami przepis ma ponad 200 lat i ja się nim podzielę, bo czemu niby nie - do dużego słoja pakujemy :
   25 zielonych orzechów włoskich w łupinach pokroić
   pół litra czystej wódki
  200 ml spirytusu
  200 ml wody
  300-400ml miodu
 + można dodać odrobinę cynamonu i 2-3 goździki(ja dodaję)
Orzechówkę powinno się robić 1 lipca, orzechy radzę kroić w rękawiczkach (chyba,  że nie będą przeszkadzać brunatne plamy przez prawie miesiąc :D ) Szczelnie zakręcamy słój, trzymamy w ciemnym miejscu, potrząsamy nim co parę dni aż do Nowego Roku. W styczniu zlewamy delikatnie, najlepiej przez gazę czy cokolwiek filtrującego do butelek i odstawiamy do ...1 lipca, kiedy to nastawimy nową orzechówkę a ta jest idealna. Można skrócić oczywiście obydwa procesy o 2-3 miesiące, ale taka prawdziwa, powinna być tak właśnie poprowadzona.

1 lipca do oczywiście data umowna, chodzi o przełom czerwca i lipca a przede wszystkim o to, by orzechy i łupiny nie były za twarde i dały się bez problemu pokroić (jeśli ktoś chciałby robić, to radzę się spieszyć, to już ostatnie dni). I na prawdę radzę nie zapomnieć założyć gumowych rękawiczek.

   Chętnie przyjmę różne przepisy na nalewki owocowe w celach porównawczych. Chcę zrobić dobrą wiśniówkę i malinówkę.

 

7 komentarzy:

  1. Się rozpijesz normalnie. Ale orzechówki nie próbowałam, natomiast na Wigilię trzy razy trafiałam w odpowiednią butelkę z winem. Raz podając wiśniówkę, drugi raz jakiś rozrobiony spirytus, za trzecim razem otworzyłam swojskie wino. Wszystkie te trunki miały kolor wiśniowy. Polecam wiśnióweczkę. Przepis miałam jakiś z gazety. Nie pamietam

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę, że w podobnych klimatach zaczynamy sezon przetwórczy, u mnie wino z czarnej porzeczki się robi, a będę musiała kiedyś zrobić orzechówkę. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mniam :) też robię, ale część wzmacniam ....:))))) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. No właśnie, o ja głupia, zdarzyło mi się kroić orzechy bez rękawiczek, ściemnienie zniknęło po dosyć długim czasie, a paznokcie aż odrosły; a orzechówka to najlepsze lekarstwo na sprawy żołądkowe; pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy nie robiłam orzechówki:( Chyba w tym roku spróbuję:) A ja jak zwykle robię konfitury u dżemy, bo tych sklepowych nie cierpię. Pozdrawiam cieplutko. Ania

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń