Moi mili odwiedzacze :)

środa, 30 listopada 2011

Miejskie wschody słońca

U mnie z okna wygląda to tak :
Pora taka, że jeszcze nie widać w pełnej krasie paskudnego parkingu, przed jeszcze paskudniejszą boczną ścianą marketu - widoku pierwszoplanowego, którego "uroków" codziennych staram się nie dostrzegać(przecież mam fajnie:) do sklepu blisko).
Pomiędzy światłami uliczno-innosklepowymi w oddali, mogę wczesnym rankiem obserwować przy kawie tą nieco przysłoniętą niestety łunę wschodu(oczywiście jak aura pozwala).

Chciałam jeszcze Beci (http://magicznaszuflandia.blogspot.com/2011/11/wyroznienie.html) podziękować za wyróżnienie.
Dziękuję! :)
Ponieważ takowe wyróżnienie już dostawałam, wszystko co się z nim wiąże napisałam tutaj : http://magorzaciarnia.blogspot.com/2011/07/dwa-wyroznienia.html
więc kto zainteresowany - przekierowuję powyższym linkiem:)
Robótkowo wymuszony pracą zastój. W głowie snują mi się już wizje tego, nad czym zasiądę w wolnej chwili, przede wszystkim prześladuje mnie wizja pewnej popielatej tuniko-sukienki.Wszystko łącznie z włóczką czeka na odpowiedni czas.
 Miłego dnia dla wszystkich!

czwartek, 24 listopada 2011

A ja dzisiaj z rana, jak słoneczko...

...wylazło zza lesistych, zamiejskich górek ,

 miałam olbrzymią przyjemność wędrować sobie przepięknymi, zaszronionymi , polno-zarośniętymi okolicznościami przyrody (tu następuje może za dużo zdjęć,ale nie potrafię wybrać kilku, bo wszystkie mi się podobają , i tak dobrych parę z bólem serca nie wkleiłam, żeby nie popadać w przesadę:)











I pomyśleć, że to wszystko mam kilka, kilkanaście  minut marszu od mojego blokowiska(na szczęście!).
Nie mam żadnej wiedzy fotograficznej, więc zdjęcia intuicyjne, nic przy nich nie robiłam(jak apart-pstrykawka pozwolił), niektóre jedynie przycięte.
P.S. godz.20.48
Słońce tylko 2-3 godziny było - wychyliło się, obejrzało świat i stwierdziło, że idzie spać. Przykryło się chmurnie i zrobiło się szaro-buro.

piątek, 18 listopada 2011

Znowu wygrane! A poza tym ...

Już jakiś czas temu u Bożeny(http://osobiebb.blogspot.com/) wygrałam tą książkę :
A wczoraj u Ewy ( http://evejank.blogspot.com/) ten obraz :)

No więc jak tu się nie cieszyć? Zrobiłam sobie przerwę w pracy, żeby się tym pochwalić.

Przy okazji napiszę, że robótkowo musi być niestety odrobinę zastoju - znowu praca na termin.Tak więc  zaczęty dla córki sweterek w stanie -


- jak widać : szczątkowo-początkowym, musi nieco poczekać.

Korzystając, że jestem przy głosie, chciałam serdecznie podziękować za masę życzliwych słów, które zostawiacie w komentarzach. Dają mi pozytywnego kopa nie tylko do dalszych dzianinowych prac, ale także do zwykłej codzienności.
Wszystkich hobbistów, pasjonatów, zakręconych na punkcie twórczości wszelakiej, bardziej lub mniej profesjonalej, zapraszam do zerknięcia tu :
Myślę, że to bardzo fajne miejsce.

P.S. godz. 15,14
Moje drogie - może i mam szczęście :)  Ale wiecie jak to jest, coś za coś : kto nie ma szczęścia w... to ma szczęście w ...
Może powinnam zająć się hazardem ....... :D:D:D

wtorek, 15 listopada 2011

Golfiakomania

Kolejny golfiak, czy jak nazwała te rzeczy nasza blogowa koleżanka Jaskółka w komentarzu pod poprzednim postem - dusidło. Zakochałam się w tej nazwie :D
Tym razem w melanżowym popielu - Czarna Lolu - zostalo od swetra, który Ci zrobiłam, więc zutylizowałam :)
To trzecie dusidło w dwa i pół dnia. Takie samo jak z posta niżej, tylko nieco obszerniejsze jest właśnie w drodze do Otwocka.
Dusidło popielate na chwilę obecną szuka właścicielki.
P.S. Już nie szuka - sąsiadka przygarnęła :)

niedziela, 13 listopada 2011

Golfiak frędzlasty

Różowo-fioletowawo-grafitowy. Kolory pewnie przekłamane, bo nie dość, że pora nie sprzyjająca robieniom zdjęć, to do tego moje marne w tym  względzie umiejętności i podobno( stwierdzenie córki) przekłamujący  kolory monitor, nadający się na "zamienię ciebie na lepszy model". W każdym razie kolorki mile dla oka pomieszane,  w dotyku też całkiem miła mieszanka  akrylu 70% i wełny30% . Miałam tego niezbyt wiele, więc co by tu zrobić na przedzimiu -golfiaka! Wstępną chęć przygarnięcia zadeklarowała córka starsza.
Włóczka nie dość, że przyjemna w dotyku, okazała się też być bardzo wydajna i spokojnie starczy na jeszcze jeden, nawet znacznie obszerniejszy. Jeżeli ktoś chciałby - proszę o maila w celu ustalenia szczegółów.
Dziękuję za słowa współczucia wględem mojego kręgosłupa pod postem niżej. Jest znacznie lepiej, ale nie mogę powiedzieć, że super. Staram się uważać i w ogóle trzymać postanowienia. Najgorsze jest to, że w teorii to jestem wyśmienita niemal, gorzej z praktyką...

czwartek, 10 listopada 2011

Sweterek Dla Czarnej Loli, a także o wielkim cierpieniu i mocnym postanowieniu

Dostałam właśnie smsa, że dotarł, mogę więc pokazać sweterek zrobiony dla Czarnej Loli. Jest bardzo podobny do tego płaszczoswetra robionego dla córki, tyle, że ten jest krótszy, ma inną pliskę zapięciową i ma ładnej wymodelowany kołnierz, bo wyeliminowałam błąd zrobiony przy tamtym :) Wygląda tak :

Przedwczoraj spotkała mnie dotkliwa kara za niehigieniczny tryb życia. Poczułam nagłe ukłucie w krzyżach i... nogi się pode mną ugięły gdy z trudem wstałam, łzy same poopłynęły a ból był przeogromny. Okazało się, że wysunąło mi się coś tam w kręgosłupie. Przecudowna  fizjoterapeutka pani Kasia uratowała mnie przed ogryzieniem tynku ze ścian. Przybyła, kazała okazać  wątpliwej  jakości  nędzne resztki wdzięków i przystąpiła do zarzynania mnie. Sponiewierała mnie co nieco, nakazała samej się też poniewierać ściśle wg wskazań i co - mogę tylko podziękować, bo choć czuję, że wszystko tam mam na włosku, ale NIE BOLI!

To przykre doświadczenie otworzyło mi oczy, jak to nie dbam o siebie i że trzeba coś z tym wreszcie zrobić. Postanowiłam więc, że będzie więcej ruchu,  mniej żarcia, przynajmniej co godzinę wstanę i kilka minut się poruszam, choćbym nie wiem co robiła. I w ogóle będę sama dla siebie milsza i będę się rozpieszczać.
Ponieważ to ostatnie jest najprzyjemniejsze i najłatwiejsze - od dziś wprowadziłam :) Powyciągałam wszystkie sole, olejki, mydła,zakupione tu:
                                                 http://www.galeriamydelisoli.pl/
 i zaczęłam rozpieszczanie ponadgodzinne :)
Najlepiej ma się moja psychika, ale i ciało jakieś lżejsze, gładsze i bardziej napięte. Jeszcze kilkanaście systematycznych rytuałów rozpieszczania i będę w wieku mojej córki - przynajmniej tej starszej :)

poniedziałek, 7 listopada 2011

Dzień relaksu

Tak sobie dziś zaplanowałam - żeby było miło i przyjemnie. Więc co - w autobus i na wieś!
Na początek zdjęcie z mojej ulubionej kładki na Wisłoce.  3 posty niżej zdjęcie zrobione komórką kilka tygodni temu, mniej więcej w tym samym miejscu - można zerknąć i porównać "spustoszenie" jesienne:)

Potem sobie szłam, szłam taką drogą  -


Podziwiałam m.in. podsychające chabazie po mojej lewej stronie


A po prawej  -  las, który właściwie kolory już utracił .


Idąc tak idąc, cały czas tą samą drogą, czasem zerknęłam za siebie - tu akurat z widokiem na lokalne gospodarstwo agroturystyczne -

Nnnnno. Jak doszłam do celu, powitała mnie radośnie para szalonych wariatów, która zaraz zajęła się swoimi ulubionymi zajęciami - wspólną zabawą, wspólnym podgryzaniem się, siłowaniem.

 A potem miły dzień na pogaduszkach z żoną kuzyna i zazdrosne spoglądanie na widok za domem

Ech.......... czy muszę pisać, że baaaardzo mi się nie chciało wracać do blokowej rzeczywistości ?

sobota, 5 listopada 2011

Mój ci on!

Wreszcie coś dla siebie:) Taki golfik z rękawami po łokieć podmarszczonymi. Forma najprostsza z możliwych  - zamysł jest taki, by służył do eksponowania moich przeróżnych korali, dużych wisiorków itp. pierdołeczek, których całkiem sporo zwykle zalega mi w szufladzie. Golfik w kolorze podtartego nieco dżinsu i bardzo mi się podoba (i golfik i kolor - niebieskości toleruję tylko w w dżinsie, choć to podobno błąd, bo niby do twarzy mi w niebiańskich tonacjach)

Zdjęcie z gatunku rażąco eksponujących moje braki w zdolnościach fotograficznych  - zrobiłam je bezmyślnie na niedopuszczalnym tle, a szczątkowe umiejętności doprowadziły do takiego jego usunięcia. Wiem, że powinnam zrobić inne, porządniejsze, ale każde zdjęcie to loteria - zawsze może być gorzej, więc nie próbuję nawet kombinować. Mam nadzieję, że cokolwiek zobaczycie, skoro i ja coś tam widzę :)

P.S.
 Info nr 3 dla Czarnej Loli :  Zrobione i nawet obfotografowane :) Wysłanie nastąpi w poniedziałek, a publikacja zdjęciowo-słowna jak  przesyłka dotrze do Ciebie :)

P.S. nr 2, godz. 12.01
 Dziękuję za komentarze. Fotka na ludziu czyli mnie będzie, jak :
  a) ludź się przygotuje i podretuszuje szczątki dawnej świetności
  b) nadarzy się okazja i będzie mi miał kto pstryknąć zdjątko
  c) a oraz b muszą zgrać się w czasie :)

wtorek, 1 listopada 2011

1 Listopada.

Potrzebę napisania podobnego posta poczułam przed momentem, goszcząc u http://evejank.blogspot.com/2011/11/ci-co-odeszli-zostana-w-pamieci-mej.html?showComment=1320152195621#c9175613431156175618

Zaczęłam i.... nie potrafię skończyć.  Też tak mam, że akurat w tym dniu wolę powspominać tych co odeszli w domu, w ciszy. Rozumiem, że taka tradycja wynikająca z naszej wiary, ale też i z nawyków&przyzwyczajeń, że tak wypada, bo co ludzie powiedzą itp.
 I tak to co piękne, ograbione zostało przez biznes -więcej kwiatów, więcej zniczy, takie kolory, takie formy, to teraz na czasie.
A potem na niektórych  grobach  leży wszystko uwiędłe, poprzewracane, brudnawe aż do następnego "pokaż się".
Smutne, że komercja wniknęła nawet za cmentarne bramy.